Polska scena polityczna

Samobójcza odwaga ministra

Nowy prezydencki minister Marcin Mastalerek krytykuje Jarosława Kaczyńskiego. To przejaw niezwykłej odwagi albo głupoty, bo wszystkie karty w partii rozdaje prezes. Chyba że to koniec jego władzy absolutnej.

Tomasz Nowak
Marcin Mastalerek. Foto: Tomasz Bidermann | Dreamstime.com

Podczas nominacji prezydent Andrzej Duda rozpływał się nad zaletami nowego szefa swojego gabinetu Marcina Mastalerka, tego samego Mastalerka, który wysyła na emeryturę Jarosława Kaczyńskiego i pytany w Radiu ZET o to, czy PiS „koncertowo zawalił tę kampanię”, potwierdza, a w TVN24 podkreśla, że klęska jest osobistą zasługą prezesa. W rozmowie z TVN24 poseł Nowej Lewicy Krzysztof Gawkowski twierdzi, że to zemsta za to, że Kaczyński zniszczył nowemu prezydenckiemu ministrowi karierę osiem lat temu, że jego zdaniem to upadek prezesa i jego koniec.

Może być w tym stwierdzeniu odrobina prawdy, ponieważ na odprawie u prezydenta, który ma wyznaczyć kandydata na premiera, Jarosław Kaczyński, szef partii, która wygrała wybory z 194 mandatami, nie pojawił się. Wysłał w swoim zastępstwie podwładnych: Mateusza Morawieckiego, Ryszarda Terleckiego i Rafała Bochenka, którzy przekonywali prezydenta, żeby powierzył misję tworzenia rządu PiS-owi zamiast zwycięskiej koalicji demokratycznej. Prawicowi publicyści stoją murem za tym pomysłem, podkreślając, że koalicja składa się z 11 partii, więc co to za zwycięzcy, a Mastalerek oznajmia, że Morawiecki „ma plan”, choć nie wiadomo, z kim miałby stworzyć rząd, bo wszyscy pamiętają smutny los Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin czy gowinowskiego Porozumienia, które już nie istnieją na mapie politycznej Polski. Otwarte pozostaje pytanie, czemu Kaczyński wysłał podwładnych? Czyżby prawdą była opinia niektórych publicystów, że dopadła go demencja? Cóż, jeśli przypomnimy sobie niektóre wystąpienia prezesa w kampanii wyborczej, może być w tej opinii sporo prawdy.

W  Radio ZET Mastalerek stara się lekko zamieszać w zwycięskiej opozycji, mówiąc, że lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz byłby lepszym premierem niż lider PO Donald Tusk, bo ten ostatni „prowadzi sprawy PO w sposób autorytarny”. Prawie na jednym oddechu stwierdza jednak, że Jarosław Kaczyński „zbudował swoją własną, prywatną partię, która jest jego własnością i może sobie robić, co chce”. Przypadkiem wymknęło się tu Mastalerkowi prawdziwe stwierdzenie. Dziwi tu odwaga Mastalerka, który reprezentuje prezydenta z plasteliny. Zorientował się po czasie, że ma za długi jęzor, i starał się wypowiedź złagodzić, opowiadając bajki o demokratycznym charakterze PiS-u. Prawdą jednak pozostaje, że to Kaczyński jest właścicielem partii i jej członków i to prezes trzyma w garści kasę oraz dochodowe fuchy. Bez jego wiedzy nic w PiS się nie wydarzy. Bowiem prezes i partia to jedność! PiS bez prezesa istniał nie będzie!


Przeczytaj też:

Wygrać to nie wszystko, teraz trzeba rządzić

Liderzy opozycji skazani są na daleko idące kompromisy, bo spełnienie wszystkich obietnic wyborczych może być bardzo trudne.

Progresywna Polska? Dziękujemy, nie

Demokratyczne środowiska cieszą się, że wygrały wybory. Tymczasem są prawie równie konserwatywne, jak pokonana prawica.

Ministrze! Gdzie jesteś?

Czy ktoś widział ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? Bez jego czujnego oka przestrzeganie prawa jest zagrożone.

Więcej kultury, głupcze!

Kultura, oczywiście polityczna, była najbardziej lekceważoną bohaterką minionej już, na szczęście, kampanii wyborczej do parlamentu RP. Jednocześnie właśnie w sprawach kultury można oczekiwać największych zmian.

Spokoju w sądach nie będzie

PiS nie zerwie z radykalnym kursem wobec sądownictwa, jeśli wygrałby wybory. Ostatnie radykalne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego tylko to potwierdzają.

Czy na Titanicu śpiewa Zenek?

PiS tonie, a opozycja staje przed wielkimi wyzwaniami, tym trudniejszymi, że warunki ich podjęcia są niekorzystne. Po 15 października polska polityka się zmieni. W jakim kierunku? To pozostaje wielką niewiadomą. Jednego możemy być pewni: nie zobaczymy już rządzących podrygując...

Kto będzie rządził kulturą po wyborach?

To pytanie spędza sen z powiek kilkudziesięciu tysiącom urzędników, twórców i animatorów. A powinno też odbiorcom. Najgłośniej mówi się o Aldonie Machnowskiej, wiceprezydentce Warszawy i Małgorzacie Kidawie-Błońskiej.

Lewicy gwałt na logice

Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka Lewicy, przedstawiła w mediach społecznościowych listę spraw, na których jej formacji zależy szczególnie. Wśród nich znalazła się „zmiana definicji zgwałcenia”. Spełnienie tego postulatu będzie oznaczało wprowadzenie lewicowego purytanizmu i de fact...

Między Twitterem a urną wyborczą jest przepaść

Konfederacja miała być czarnym koniem październikowych wyborów parlamentarnych. Rzeczywistość okazała się bolesna.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Jakub „Gessler” Nowak, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę