Opinie

Przedmurze chrześcijaństwa, czyli mit konserwowany

Wschodnia dzicz zabrała wybitnych wodzów, przywódców, królów. Głowy na ołtarzu ojczyzny położyli Henryk Pobożny, Władysław Warneńczyk, Stanisław Żółkiewski... Polska jako ostatni kraj rzymsko-katolicki na wschodzie musiała chronić granic Europy przed najazdami muzułmańskich Tatarów i Turków, ale też przed chrześcijanami nie uznającymi rytu rzymskiego.

 |  Tomasz Nowak
Foto: Jan Matejko, Public domain, via Wikimedia Commons, Predra6_Photos z Pixabay, Ahmed akacha z Pexels
Antemurale Christianitatis od początku, czyli, mniej więcej, bitwy pod Wiedniem, miało dwa ostrza. Pierwsze wyznaniowe, które wskazuje na brak tolerancji religijnej. Drugie społeczno-cywilizacyjne, mające chronić cywilizowany świat przed napływem azjatyckiego barbarzyństwa.

Tak naprawdę pojęcie przedmurza chrześcijaństwa służyło głównie polskiej racji stanu.  Pozwalało uzyskać wsparcie finansowe i wojskowe oraz poparcie polityczne nie tylko do walki z Turcją, lecz również z Moskwą czy Szwecją. Argument ten stosowano od końca XV w. wobec Stolicy Apostolskiej i w rokowaniach z chrześcijańskimi sąsiadami.

Polska szlachta chciała odegrać szczególną rolę, krzewiąc chrześcijańskie idee. Szlachcic stawał w pozycji obrońcy wiary, wielbiciela Najświętszej Marii Panny, suwerenności chrześcijańskiej Europy, strzegł przed niebezpieczeństwem pogaństwa i innowierstwa. Wobec kontaktów z prawosławiem, protestantyzmem, islamem, szlachta uznała, że stoi na straży cywilizowanego świata. Efektem było pojawienie się ksenofobii, niechęci do obcych kultur, megalomanii, zaściankowości i konserwatyzmu.

Dziś Polska znowu staje się przedmurzem chrześcijaństwa. Na granicy polsko-białoruskiej w krzakach stoją hordy (kilkuset) dzikich muzułmanów, którzy stanowią zagrożenie dla naszej religii i cywilizacji, którzy, jak twierdzi Jarosław Kaczyński, premier do spraw bezpieczeństwa, niosą ze sobą liczne choroby.

Konfrontacja zaczęła się w czerwcu 2021 r. na Litwie i Łotwie. Tam nie wyszło, bo oni nie są przedmurzem, o które ma się rozbić nawała. Nie było tam rozgrywek politycznych, opozycja dogadała się z rządem, zaproszono Frontex i dziennikarzy. Wpuszczono uchodźców. Tym, którym azyl należał się, dano go. Pozostałych zapakowano do samolotów i odesłano do domu. Wówczas Łukaszenko postanowił sprawdzić, jak to jest w polsko-białoruskim lesie. Polski rząd zareagował tak, jak satrapa mógł się spodziewać. Rozdarł koszulę i rzucił się na progu. To była cała reakcja władzy. Na granicy pojawili się wolontariusze, dziennikarze, lekarze. Pojawiły się relacje z tego śmiesznego konfliktu, a rząd usnął z nosem w sondażach. Później zaczął generować fake newsy, dehumanizować, straszyć. Na granicy nie ma już dziennikarzy, którzy mogą weryfikować informacje.

Czas płynął. Naród zaczął słyszeć doniesienia o skandalicznym zachowaniu naszych służb i katastrofie humanitarnej na granicy. Sondaże się posypały. Teraz przyszła pora na konfrontację. Etap, który ma odbudować słupki. Czy tylko ja mam wrażenie, że konflikt na granicy jest skorelowany ze spadkami poparcia dla Zjednoczonej Prawicy?

Łukaszenko już wygrał. My stawiamy się w pozycji Chrystusa narodów, odrzucamy wsparcie Unii Europejskiej, a jednocześnie prezentujemy się jako kraj ludzi nieczułych. Świat zostanie poinformowany, że jesteśmy faszystami, którzy nie mają litości dla kobiet i dzieci. Nasz  wizerunek otwartego europejskiego kraju sypie się i tylko to zerodowane przedmurze nam zostanie.


Przeczytaj też:

Święte prawo gościnności

Helmold, historyk saski z XII wieku, który jako kronikarz towarzyszył niemieckim wyprawom chrystianizacyjnym, pozostawił po sobie dzieło o nazwie Chronica Slavorum, czyli Kroniki Słowian. Jest to jedno z najważniejszych źródeł opisujących wierzenia, obyczaje, kulturę, organizację społeczną i życi...

Azylanci pierwszej i drugiej klasy

Cieszymy się, że pani Cimanouska otrzymała humanitarną wizę do Polski. To daje nam poczucie, że Polska jest krajem praworządnym i demokratycznym, w którym obowiązują tzw. cywilizowane standardy państwa prawa. 

Martwi uchodźcy

Czy polscy pogranicznicy przerzucili zwłoki kobiety przez granicę na stronę białoruską? Nie wiemy. Wyjaśnienia rządu są mętne, a Białorusini pokazują zupełnie inna wersję wydarzeń. Gdyby byli tam dziennikarze zapewne mielibyśmy szansę na prawdę.

Człowiekiem jestem?

Wroga trzeba dehumanizować. Gdy w naszych oczach straci ludzkie przymioty, łatwiej będzie go zabić lub skazać na śmierć z głodu, wycieńczenia czy zimna.

Mur dla Podatnika, Podatnik przygnieciony murem, Murem za Podatnikiem

Jednym z niewielu autentycznych, a nie wydumanych obowiązków państwa jest ochrona jego obywateli przed zagrożeniami zewnętrznymi. Za jeden z takich przypadków we współczesnym świecie można uznać nielegalną imigrację. W skali jednostkowej kwestia nieproszonych gości nie jest problemem, w skali tys...

Gdy liberałowie pokochali Łukaszenkę

Uważam,  że za każdym razem, gdy PiS robi coś głupiego, „liberalna” opozycja natychmiast mu pomaga zachowując się w sposób równie skrajnie głupi. Tak jest również przy okazji kryzysu na granicy z Białorusią.

Kiepski finał negocjacji z bandytami

Od ćwierćwiecza Zachód, z niemałym udziałem Polski, grał z Mińskiem w hipokryzję. My udawaliśmy, że wierzymy Łukaszence, jak bardzo chce do Europy ale drogę blokuje mu Putin. W zamian, ku naszej uciesze, dyktator robił psikusy Moskwie, wyciągając zarazem ręce po unijne pieniądze.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę