Imigracja

Święte prawo gościnności

Helmold, historyk saski z XII wieku, który jako kronikarz towarzyszył niemieckim wyprawom chrystianizacyjnym, pozostawił po sobie dzieło o nazwie Chronica Slavorum, czyli Kroniki Słowian. Jest to jedno z najważniejszych źródeł opisujących wierzenia, obyczaje, kulturę, organizację społeczną i życie codzienne Słowian z okresu przed przyjęciem przez nich chrześcijaństwa.

 |  Tomasz Nowak

Porusza w niej, między innymi, temat świętego prawa gościnności, które obowiązywało wśród naszych przodków: „Tam poznałem z doświadczenia własnego, o czem wprzódy tylko ze słuchu wiedziałem, że nie masz ludu bardziej gościnnego jak słowiański. W przyjmowaniu bowiem gości wszyscy oni są jednego ducha i zarówno gotowi, tak że o gościnność nikogo prosić nie trzeba. Cokolwiek mają. z roli, rybołówstwa lub polowania, wszystko hojnie ofiarują i tego uważają za najdzielniejszego, kto jest najrozrzutniejszym. […] Jeśliby zaś o kim [...] dowiedziano się, że obcemu człowiekowi gościnności odmówił, tego dom i majątek cały ogniem spalić jest dozwolono, i wszyscy na to jednomyślnie się zgadzają, uważając tego, który by chleba odmówił gościowi, za bezecnego, nikczemnego i na powszechną wzgardę zasługującego człowieka”.

W podobnym tonie wypowiada się Tacyt, który na podstawie informacji spływających od podróżników i kupców przemierzających ziemie Słowian, twierdził, że „człowiek, który uchybił normom gościnności i  nie zapewnił bezpieczeństwa przekazanemu pod jego opiekę przybyszowi naraża się na wróżdę ze strony własnych współplemieńców”. W podobnym tonie pisał Pseudo-Maurycy, Cezar i kilku innych autorów, których zapiski zachowały się do naszych czasów.

A później Słowianie stali się chrześcijanami, a prawa pogańskie zostały zastąpione regułami wiary. Uczynki miłosierdzia możemy znaleźć w Ewangelii według św. Mateusza. Z tekstu dowiadujemy się, że wierni mają: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać i chorych nawiedzać. W przeciwieństwie do praw pogańskich, nakazy te jednak są „miękkie” i nie grożą za ich niedochowanie żadne konsekwencje.

Tymczasem na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu Górnym na Podlasiu pod gołym niebem koczuje około pięćdziesiątka uchodźców z Afganistanu i Iraku w tym kobiety oraz dzieci. Część z nich jest chorych i potrzebuje leków. Mają ograniczone ilości wody i żywności dostarczanej przez Straż Graniczną. Według żołnierzy są wygłodzeni. Podobno nie wzgardzili nawet wieprzową konserwą, której spożycia zakazują im nakazy religijne.

Na granicy pojawił się też Robert Bąkiewicz wraz z grupą nacjonalistów i „obrońców kościoła”, który wpisie na Twitterze zażądał:  „Żądamy muru na granicy, który zabezpieczy nas przed nachodźcami, którzy stali się elementem wojny hybrydowej Rosji z Polską”. Bo dla byłego szefa faszystowskiego ONR uchodźcy to nie są ludzie tylko zbędny element, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. Metoda jest dowolna można się od nich odgrodzić, można ich też upokorzyć i zagłodzić.



Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę