Okiem Neoliberała

Mur dla Podatnika, Podatnik przygnieciony murem, Murem za Podatnikiem

Jednym z niewielu autentycznych, a nie wydumanych obowiązków państwa jest ochrona jego obywateli przed zagrożeniami zewnętrznymi. Za jeden z takich przypadków we współczesnym świecie można uznać nielegalną imigrację. W skali jednostkowej kwestia nieproszonych gości nie jest problemem, w skali tysięcznej powoli się nim staje, a w milionowej… pewnie wkrótce się przekonamy jak to będzie. Choć najprędzej raczej nie na przykładzie naszego kraju.

 |  Neoliberał
Foto: bublik_polina/Adobe stock

Polakom pod wpływem jednego z popularniejszych „sportów” narodowych w postaci narzekactwa i malkontenctwa trudno jest przyjąć do wiadomości, że w dobrobycie (liczonym na przykład według parytetu siły nabywczej per capita) jesteśmy na około 45. miejscu na świecie. Oznacza to, że kilka miliardów obywateli około 160 państw teoretycznie mogłoby zechcieć polepszyć swój byt poprzez zostanie imigrantem ekonomicznym w naszym kraju. Tym bardziej, że milionom biednych mieszkańców Afryki, Ameryki Południowej czy Azji już się to gdzie indziej udało. Rzekłby ktoś, że są miejsca znacznie lepsze do imigrowania niż Polska – i miałby oczywiście rację. Ale przecież Ameryka Północna ani Europa Zachodnia nie są z gumy, więc się nie rozciągną.

W domu przed niepożądanymi osobami chronią nas drzwi, w państwie odpowiednikiem jest granica. Ale gdy sama z siebie okazuje się w praktyce niewystarczająca to zaczynają powstawać mury. Najsłynniejszym murem na świecie jest Chiński Mur – a może nawet i we Wszechświecie, gdyż ta gigantyczna budowla widoczna jest też z kosmosu. Dalej historycznie: Mur Hadriana, Linia Maginota, a i my już „swój” mur też mieliśmy (miejscowość Wały na dawnym pograniczu mazowiecko-pruskim). Współczesność to mur na granicy USA z Meksykiem, mur w Grecji oraz te wokół Ceuty i Melilli. Ani w minionych wiekach, ani obecnie budowle te nie okazały się jednak skuteczne. Mury nie załatwiają problemu, częściowo go tylko ograniczają i to ogromnym kosztem finansowym. Z tych wszystkich przykładów nasuwa się wniosek, że mury były, są i prawdopodobnie będą marnotrawieniem pieniędzy Podatnika. Bo nie spełnią stawianych im zadań, ale może chwilowo uspokoją elektorat, zależnie od politycznej koniunktury? Przykładowo, mur berliński z dnia na dzień przestał pełnić swoją funkcję. Zepsuł się? Nie – zmieniły się tylko ludzkie decyzje.

Pewnym wyjątkiem jest mur w Izraelu. Tyle, że nie konstrukcyjnym, bo budowle tego typu są do siebie podobne. Również nie różnią się te obiekty technologiami wyposażenia, bo te też są zbliżone. Tym co je, różni jest obsługa. Ci, którzy używają broni do ochrony siebie, państwa i obywateli. A więc czynnik ludzki. Świadomy, przeszkolony i zdeterminowany. Pytanie tylko jak długo im tej determinacji starczy, ale to już nie nasz problem.

Mur graniczny ma powstać na polsko-białoruskiej granicy gigantycznym kosztem około 1,6 miliarda złotych. Państwo „stać” na wszystko – wystarczy tylko dalej się zadłużyć, od dekad budżety wszystkie i tak mają deficyt, choć ostatnio były rekordowe. Normalka. Ale czy Podatnika też na to będzie „stać”? Czy nasz mur, wyjątkowo w dziejach, okaże się w pełni skuteczny? A co z granicą polsko-ukraińską? I polsko-rosyjską? Kolejne mury za kolejne pieniądze? Tylko Podatnik pozostanie ten sam…

Więc zupełnie nieprzystające do neoliberalnego felietonu leninowskie: Co robić? nadal aktualne. Przejdźmy do sedna propozycji. Wolność każdej jednostki powinna być ograniczona wyłącznie dobrem innych jednostek. W zdrowej myśli filozoficznej i politycznej nie można brać pod uwagę ochrony jednostki przed samą sobą. Może pewnym wyjątkiem są tu osoby umysłowo chore. Ale generalnie ryzyko swoich poczynań każdy musi skalkulować sobie sam. Bawienie się bronią, grzebanie w transformatorach elektrycznych, chodzenie nago po mrozie czy też przedzieranie się przez strzeżoną granicę państwa powinno być ryzykiem zrozumiałym.

Na polsko-białoruskiej granicy są znaki i tabliczki ostrzegawcze, trochę zasieków, zaorane pasy, a nawet fragmentarycznie rzeka. Oczywiście będą osoby, które zignorują to wszystko. Każdy może uczynić ze swoim życiem co chce, nawet je utracić. Jednakże osób skłonnych do tego rozwiązania jest stosunkowo niewiele. Wystrzały z broni palnej są bardzo nieprzyjemne, zarówno w efektach towarzyszących (huk, błysk), jak i w skutkach (uderzenie pociskiem wylatującym z lufy z prędkością początkową ok.1000 m/s). Wszystko zgodnie z prawem i procedurą: ostrzegawczy w powietrze, kolejny pod nogi, w nogi, w cel. Cena naboju kaliber 5,56 mm (standard NATO-wski) wynosi w zaokrągleniu 1,5 zł. Łatwo policzyć, ile można by oddać strzałów w cenie budowy muru.

Ale wbrew pozorom to nie strzały mogą rozwiązać problem. Raczej idąca za nimi informacja, fama, opinia. Że tu nie warto, że szanse są minimalne, że to ryzyko się nie opłaca… Przykład muru w Izraelu pokazuje, że odpornymi na strach są tylko te osoby, które postanowiły już wcześniej, ze złożonych przyczyn religijno-finansowo-politycznych, zostać męczennikami. Bo tam przedzieranie się to zaiste misja samobójcza. Ale takich ludzi jest na szczęście bardzo niewielu. Aby ukazać, że morderczość i neoliberalizm nie są, wbrew obiegowym opiniom, tożsame, znów odwołajmy się do faktów historycznych. W przypadku dziejów forsowania Muru Berlińskiego – ofiar śmiertelnych tych ryzykownych przedsięwzięć było średnio kilka rocznie. Co przy potencjalnej, wielomilionowej liczbie chętnych nie wydaje się drastyczne. Oczywiście nawet jedna ofiara to o jedną za dużo, ale jak dotąd ludzkości nie udało się nigdy i nigdzie wyplenić indywidualnych tendencji samobójczych. Sposób wykonania tego czynu przez świadomą jednostkę jest dowolny, może to być choćby przedzieranie się przez państwową granicę…

Zamysłem popełnienia tego tekstu jest po prostu troska o Podatnika, a nie: bliźniego, istotę ludzką, siewcę śladu węglowego, przedstawiciela dalekich kultur itp. itd. Od tego są inne idee i inne teksty…


Przeczytaj też:

Święte prawo gościnności

Helmold, historyk saski z XII wieku, który jako kronikarz towarzyszył niemieckim wyprawom chrystianizacyjnym, pozostawił po sobie dzieło o nazwie Chronica Slavorum, czyli Kroniki Słowian. Jest to jedno z najważniejszych źródeł opisujących wierzenia, obyczaje, kulturę, organizację społeczną i życi...

Azylanci pierwszej i drugiej klasy

Cieszymy się, że pani Cimanouska otrzymała humanitarną wizę do Polski. To daje nam poczucie, że Polska jest krajem praworządnym i demokratycznym, w którym obowiązują tzw. cywilizowane standardy państwa prawa. 

Martwi uchodźcy

Czy polscy pogranicznicy przerzucili zwłoki kobiety przez granicę na stronę białoruską? Nie wiemy. Wyjaśnienia rządu są mętne, a Białorusini pokazują zupełnie inna wersję wydarzeń. Gdyby byli tam dziennikarze zapewne mielibyśmy szansę na prawdę.

Stan wyjątkowy potrwa znacznie dłużej, niż 30 dni

Rządowe rekompensaty mogą nie naprawić szkód, jakie w nadgranicznej gospodarce wyrządzi stan wyjątkowy.

Gdy liberałowie pokochali Łukaszenkę

Uważam,  że za każdym razem, gdy PiS robi coś głupiego, „liberalna” opozycja natychmiast mu pomaga zachowując się w sposób równie skrajnie głupi. Tak jest również przy okazji kryzysu na granicy z Białorusią.

Jak świat ratował polskich uchodźców

30 lipca 1941 r. premier rządu polskiego na uchodźstwie generał Władysław Sikorski i ambasador ZSRR Iwan Michajłowicz Majski podpisali w Londynie układ o wznowieniu polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę