Kryzys migracyjny

Kiepski finał negocjacji z bandytami

Od ćwierćwiecza Zachód, z niemałym udziałem Polski, grał z Mińskiem w hipokryzję. My udawaliśmy, że wierzymy Łukaszence, jak bardzo chce do Europy ale drogę blokuje mu Putin. W zamian, ku naszej uciesze, dyktator robił psikusy Moskwie, wyciągając zarazem ręce po unijne pieniądze.

 |  Robert Cheda
Foto: Kremlin.ru, CC BY 4.0 via Wikimedia Commons

Tyle, że jak się dziś okazuje Kreml i białoruski dyktator grali wspólnie znaczonymi kartami, natomiast Europa okazuje się bezradna. Unii grożą nie tylko uchodźcy ale także puste gazociągi oraz rosyjskie czołgi na wschodniej flance. Zabawa w dyplomację kończy się  tak niefortunnie, bo była wejściem w układ z bandytami. Tymczasem Bruksela, Warszawa, ani żadna z sojuszniczych stolic nie pomyślały zawczasu o przygotowaniu pałki. Można powiedzieć więcej. Wyhodowaliśmy Putina i Łukaszenkę na własne życzenie.

Jagiellońska naiwność.

Co byłoby, gdyby w 1525 r. Zygmunt Stary nie przyjął łaskoczącego królewskie ambicje hołdu, tylko pogonił Hohenzollernów do rodzinnej Brandenburgii, inkorporując Prusy? Jak wyglądałaby Europa, gdyby Józef Piłsudski zniszczył Niemcy w wojnie prewencyjnej tuż po dojściu Hitlera do władzy?

Takich pytań jest w naszej historii bez liku, bo tyleż było niewykorzystanych okien możliwości. Niestety, do dziś nie wyciągnęliśmy odpowiednich wniosków. Polskiej polityce zagranicznej nadal brakuje pragmatyzmu, stawiającego interes narodowy nie wyżej od Europy. Z tym, że nie w opozycji, tylko w poczuciu odpowiedzialności za dobro wspólne. Jak przystało na cywilizacyjny trigger.

Gra zespołowa to jedno. Natomiast jeśli chcemy kierować się mesjanizmem, a zwłaszcza prometeizmem jagiellońskiej misji kulturowej, to oczywiście mamy szanse powodzenia. Ale tylko wówczas gdy Wschód będzie nas szanował. A będzie szanował, gdy będzie się nas bał. Nie w sojuszu z partnerami, tylko Polski. W relacjach z Rosją i Białorusią, Unia i NATO powinny być wartością dodaną narodowego potencjału oraz instrumentem jego budowy. Wtedy zyskamy również prawdziwy szacunek w Berlinie, Paryżu i Waszyngtonie.

Wprost przeciwnie do nas Moskwa, bo to ona spuściła ze smyczy swojego białoruskiego klienta, wyciągnęła wnioski z historii. Po odruchu obrony prawosławnych braci z Bałkanów, który wciągnął imperium w samobójczą I wojnę światową, a tym bardziej po 70-leciu komunizmu, Putin wybrał inną formę zachowania mocarstwowości.

Postawił na skrajny pragmatyzm. Filarem międzynarodowej strategii są wyłącznie korzyści wyciągane przez Kreml, a te z kolei warunkuje totalne lekceważenie wszelkiej ideologii oraz cyniczne łamanie własnych zobowiązań. W myśl zasady, że cel uświęca środki.

Gra z takim kontrahentem nie jest sama w sobie zła, a nawet konieczna. Zawsze lepiej negocjować, puszczać oko, a nawet udawać zaufanie, niż strzelać. Tyle, że warto zawsze pamiętać, że jak się układa z bandytami, trzeba mieć gotowe pięści. Rozumie to Putin, który steruje zarządcą białoruskiej guberni zgodnie ze swoją maksymą: jeśli zanosi się na drakę, bij w mordę pierwszy. A tego białoruskiemu Papa Docowi na wylocie powtarzać nie trzeba.

Bezradność Europy.

Co powstrzymuje Polskę przed całkowitym zamknięciem granic z Białorusią? Taka metoda wstrzymująca europejski, rosyjski, a zwłaszcza chiński tranzyt towarowy pozostaje praktycznie jedyną metodą przemówienia do rozsądku zarówno Putinowi, jak i jego klientowi.

Tłumaczenia o chęci dalszego wspierania społeczeństwa obywatelskiego walczącego z dyktatorem nie są wiarygodne. Białoruski gułag XXI w. jest już faktem, a więc bardziej od Łukaszenki mieszkańców tego kraju odizolować już się nie da. Do informowania Białorusinów o rzeczywistości mamy telewizję Biełsat i wirtualną sieć. Realną, bezpośrednią pomoc w każdej postaci dyktator już zablokował.

Tak, nasi przewoźnicy i producenci poniosą okresowe straty, podobnie jak budżet z tytułu opłat transportowych. Jednak rząd, który chwali się nadwyżką 80 mld złotych stać na subsydia. Tymczasem przerwanie ruchu towarowego pobudzi do działania zarówno Kreml, jak i Brukselę. Nie skończy się także stałą zmianą marszrut przewozowych, ponieważ polska jest najkrótsza, najlepsza pod względem infrastruktury kolejowej i drogowej, a zatem najtańsza.

Szczególnie ważne jest potrząśniecie największymi partnerami handlowymi Moskwy w UE, a więc Berlinem, Paryżem i Rzymem. Szczególnie Niemcy hamują kroki odwetowe w obawie przed zamknięciem kurka z rosyjskim gazem. Tymczasem pragmatyczny interes Polski wymaga użycia broni atomowej, stawiającej przed faktem dokonanym zarówno agresorów, jak i ich ofiary.

Joe Biden nazwał Putina mordercą, co nie przeszkodziło obu panom uprzejmie podyskutować w Genewie. Zgodnie z bandycką logiką Putina i Łukaszenki, nasze zdecydowane działania tylko zwiększą tylko szacunek do Polski w Moskwie i Mińsku. Poważanie to warunek konieczny do rozpoczęcia poważnych negocjacji.    


Przeczytaj też:

Człowiekiem jestem?

Wroga trzeba dehumanizować. Gdy w naszych oczach straci ludzkie przymioty, łatwiej będzie go zabić lub skazać na śmierć z głodu, wycieńczenia czy zimna.

Mur dla Podatnika, Podatnik przygnieciony murem, Murem za Podatnikiem

Jednym z niewielu autentycznych, a nie wydumanych obowiązków państwa jest ochrona jego obywateli przed zagrożeniami zewnętrznymi. Za jeden z takich przypadków we współczesnym świecie można uznać nielegalną imigrację. W skali jednostkowej kwestia nieproszonych gości nie jest problemem, w skali tys...

Szatan nasz narodowy

Szatan i jego aniołowie zstąpili na świat, chcą być równi Bogu, ale przyjdzie kres tego szaleństwa, a pomsta będzie straszna.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę