Koniec stycznia to czas, kiedy we wszystkich narciarskich ośrodkach obchodzi się rocznicę pierwszej jazdy na nartach Johna Lennona. Oczywiście to żart. Ale warto o tamtym wydarzeniu przypomnieć w czasach, gdy wypadek Michaela Schumachera uniemożliwia gwiazdom proste, zimowe rozrywki.
Michael Schumacher pod koniec 2013 roku uległ strasznemu wypadkowi podczas jazdy na nartach. Lekarze długo walczyli o życie mistrza świata Formuły 1. Mistrz żyje, ale z dala od toru, a nawet mediów, którym skąpe informacje przekazują członkowie rodziny. Wiadomo, że znajduje się pod opieką w domu nad Jeziorem Genewskim.
To wydarzenie, choć kierowca jechał wolno, tylko miał pecha upaść na kamień, stało się klątwą dla gwiazd kultury i sportu, które w kontraktach mają teraz zapis, aby unikać kontuzjogennych sportów, mogących je wyeliminować z pracy podczas kręcenia filmów lub udziału w trasach koncertowych.
Beatlesom nikt tego nie zakazywał, zaś 25 stycznia 1965 r. to dzień, kiedy swoje alpejskie ferie na deskach rozpoczął założyciel The Beatles z żoną Cynthią. Zamieszkał w słynnym Badrutt"s Palace, najsłynniejszym hotelu w St. Moritz, znanym m.in. z tego, że to właśnie tam krystalizował się pomysł na film „Ptaki” Alfreda Hitchcocka.
John nie siedział jednak w klubowym fotelu, tylko śmigał po okolicznych stokach, a wnikliwsi mogą wyszukać nawet w sieci półminutowy film, na którym Lennon w czapce, bez kasku, choć z goglami, zjeżdża z górki (niewielkiej), pod którą musiał potem sam podchodzić.
Popełnił podstawowy błąd: zjeżdżając, skrzyżował narty, co skutkowało, oczywiście, wypadkiem. Miał więcej szczęścia niż George Martin, producent The Beatles, który w podobnej sytuacji złamał sobie palec u nogi. Na pocieszenie Lennon grał mu na gitarze komponowaną wtedy piosenkę, jaką poznaliśmy pod tytułem „Norwegian Wood”.
Lennon musiał polubić narty, a przynajmniej nie był wobec nich niechętny, skoro dwa miesiące później, czyli w marcu 1965 r., powrócił w Alpy, tym razem austriackie, by z kolegami z zespołu wziąć udział w kręceniu scen do filmu „Help!”.
Beatlesi zaszczycili Obertauern, które w 1965 roku nie było jeszcze znane i gdzie można się było dostać jedyną drogą przez przełęcz. Nie było tam żadnych wyciągów krzesełkowych, a poza Lennonem nikt z „wielkiej czwórki” nie miał okazji jeździć na nartach. W filmie tego do końca nie widać, ponieważ muzycy mieli czterech narciarskich dublerów w beatlesowskich perukach. To właśnie z powodu dłuższych włosów austriaccy górale brali na początku Anglików za dziewczyny.
Ciekawe rzeczy działy się po pracy na stoku, gdy The Beatles dali prywatny koncert w hotelu Marietta, nieopodal swojej kwatery, z okazji urodzin Clive"a Reeda, asystenta reżysera. Lały się strumienie whisky, bar wypełnił się publicznością, choć hotelowi goście skarżyli się na zakłócanie ciszy nocnej. Po koncercie instrumenty były w opłakanym stanie. Zerwano struny w fortepianie, który w filmie użyty został do sekwencji na śniegu, pękła membrana bębna.
Może dla zatarcia śladów po ekscesach Anglików Marietta zmieniła nazwę. Inaczej postąpiła rodzina Herberta Lürzera, który jako nauczyciel jazdy Paula McCartneya i jego dubler długo nie wiedział, o co chodzi i przez wiele lat nie obejrzał nawet filmu „Help!”. Jednak jego spadkobiercy wyczuli w wydarzeniach z lat 60. żyłę złota i postawili przed hotelem, gdzie nocowali muzycy, ich posągi, oczekując teraz w Superior Hotel Edelweiss – Superior Hotel to nowy człon w nazwie – tysiąc euro za noc.
Drogo? Jeśli ktoś chce zamieszkać tam, gdzie Lennon, czyli w Badrutt"s Palace w St. Moritz, musi wyłożyć blisko trzy tysiące euro.
Może też zaśpiewać za Johnem „Help!”. To nic nie kosztuje.
Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz
Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Jakub „Gessler” Nowak, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.