Muzyka

Nowa disneyowska bajka

Mijają dekady, a od czasu powstania The Beatles, nie ma lepszego muzycznego serialu. Teraz kilka odcinków wyreżyserował Peter Jackson. Tak. Ten od „Władcy pierścieni”. Sześciogodzinny dokument wyemituje kanał Disney + pod koniec listopada.

 |  Jacek Cieślak
Iberia Airlines, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons


Teoretycznie wszystkie piosenki The Beatles już się ukazały. Można powiedzieć: nie raz. Owszem projekt „Anthology” przyniósł premiery stworzone z motywów, jakie pozostawił John Lennon, m. in. „Free As A Bird”.

A przecież nie one były największym skarbem w archiwach. Sejfy skrywały 55 godzin w większości niepublikowanych zapisów filmowych z sesji „Get Back” ze stycznia 1969 r., z których część ukazała się w filmie pod szyldem „Let It Be”, gdy grupa się rozpadła. Świat zobaczył m. in. słynny występ na dachu londyńskiego biurowca Apple. Ale ponad pięćdziesiąt godzin pozostało niewykorzystanych.

Serial ruszył w 50. rocznicę słynnego koncertu, gdy Yoko Ono i Olivia Harrison, wdowy po Johnie i George'u, a także Paul McCartney i Ringo Starr ogłosili, że niepublikowany zapis filmowy i dźwiękowy sesji nagraniowej ze stycznia 1969 r. zostanie pokazany światu. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że reżyserią filmu zajmie się Peter Jackson, twórca superprodukcji „Władca pierścieni" i „Hobbita".

Logika jest prosta: tylko gigant światowego kina, którego filmy miały wpływy 6,5 mld dol., może być partnerem zespołu wszech czasów, który sprzedał ponad miliard albumów. Powierzenie strzeżonych pilnie taśm supergwieździe kina wzięło się także stąd, że są pewnie ostatnim niepoddanym obróbce diamentem w skarbcu Beatlesów.

Beatlesi od początku sprawnie wykorzystywali nowe media: jako pierwsi – na długo przed epoką MTV – posługiwali się do promocji teledyskami. Zaśpiewali „All You Need Is Love" podczas pierwszej w świecie satelitarnej transmisji. W 1969 r. – chcąc nie chcąc – zdecydowali się na pierwszy reality show.

Nie byli wszakże aniołkami, tylko ludźmi z krwi i kości, o wielkich ambicjach, dlatego poza miłymi momentami zdarzały się napięcia. McCartney pouczał Harrisona, jak ma grać na gitarze, gdy George nie czuł się już młodszym kolegą Paula i miał szufladę pełną nienagranych hitów. Odłożył więc gitarę i opuścił studio 10 stycznia 1969 r.

– Z ulgą odkryłem, że rzeczywistość bardzo różni się od mitu – powiedział Peter Jackson. – Po przeanalizowaniu całego materiału, który Michael Lindsay-Hogg zarejestrował przed rozpadem The Beatles, mam pewność, że jesteśmy w posiadaniu niesamowitego skarbu o historycznej wartości. Oczywiście, zdarzają się sceny dramatyczne, jednak od dawna już żaden konflikt nie jest związany z tym projektem. Oglądanie Johna, Paula, George'a i Ringo, jak pracują razem i tworzą dziś klasyczne już piosenki, jest fascynujące, zabawne, ma też walor niemal doznania duchowego, a na pewno intymnego doznania, przecież znajdujemy się razem z Beatlesami w studiu. Jestem pewny, że ten film będzie najlepszym doświadczeniem, jaki fanom Beatlesów może się zdarzyć i o jakim od dawna marzyli. To będzie wehikuł czasu, który przeniesie nas do 1969 r. Znajdziemy się w studiu nagraniowym, obserwując czterech przyjaciół, którzy razem tworzą wyjątkową muzykę.

Już teraz ukazała się zremasterowana płyta „Let It Be”. Nawet z pominięciem singlowych hitów – pęcznieje od genialnych piosenek, w tym „I Me Mine", „For You Blue" (Harrisona), „I've Got a Feeling", „Two of Us" (McCartneya) czy „Don't Let Me Down" (Lennona).

My mamy jeden problem. W Polsce kanał Disney+ jest niedostępny. Ale może do końca listopada, któraś z platform zdecyduje się na zakup praw do emisji pierwszego reality show w historii świata, gdzie główne rolę zagrali: Lennon, McCartney, Harrison i Starr.

Jacek Cieślak


Przeczytaj też:

Replika Titanica w złym guście

27 lutego 2013 roku „Rzeczpospolita” informowała: "Titanic znów popłynie". Chodziło o to, że australijski miliarder Clive Palmer zamówił w chińskiej stoczni w Nanjing replikę legendarnego, nieszczęsnego transatlantyku, który zatonął w kwietniu 1912 roku.

Czy uszy mogą jeszcze zwiędnąć?

„Sprzedałem dupę” to najnowszy hit wrocławskiego muzyka o wdzięcznym pseudonimie artystycznym Zdechły Osa – proszę o wybaczenie zwolenników norm, tym razem gramatycznych.

Herosi i heroiny

...albo nie całkiem męska opowieść o bohaterach masowej wyobraźni. Kim są dzisiejsi bohaterowie? Czy przeniesieni w nasz świat pozostaliby wierni swoim zasadom? A może dzięki mass mediom każdy, bez względu na wiek, pochodzenie czy zainteresowania może zostać bohaterem? W końcu to popkultura...


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę