Bezdzietni z wyboru

Kiedy brak stanowi pełnię

Dzień 1 sierpnia kojarzy się Polakom przede wszystkim z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, co jest zupełnie słuszne i zrozumiałe. Chwała Bohaterom! Tymczasem wspomnienie sierpniowego zrywu stolicy nie jest jedyną okolicznością powiązaną z tą datą. Od pewnego czasu 1 sierpnia stanowi także święto osób bezdzietnych. Międzynarodowy Dzień Bez Dzieci przypomina nam wszystkim, że nie tylko rodzicielstwo jest drogą do szczęścia. Coraz więcej osób nie boi się otwarcie mówić o tym, że podjęty przez nich wybór o bezdzietności jest dla nich źródłem nieustającej radości i życiowego spełnienia.

Zofia Brzezińska
Mikołaj Kopernik. Foto: Jan Matejko , Public domain, via Wikimedia Commons

Osoby bezdzietne doczekały się swojego specjalnego dnia po raz pierwszy w 1973 roku, a pomysł na jego wprowadzenie narodził się w Stanach Zjednoczonych. Uznano bowiem, że skoro rodzice od dawna mogą już świętować zarówno Dzień Matki, jak i Dzień Ojca, to również osoby bezdzietne powinny otrzymać przestrzeń, w której mogłyby swobodnie celebrować swój wybór oraz płynące z niego korzyści. Należy zauważyć, że przez dziesięciolecia narracja była tylko po jednej stronie – wolno było zachwalać uroki rodzicielstwa oraz rozpływać się nad szczęściem płynącym z faktu posiadania potomstwa, natomiast nawet drobne napomknięcia o zaletach bezdzietności zazwyczaj spotykały się z konsternacją, niezrozumieniem, czy nawet oburzeniem.

Dlaczego zatem tak bardzo warto pracować nad zmianą mentalności oraz podejścia do tematu bezdzietności w społeczeństwie? Z pewnością znajdą się osoby, które uznają takie działania za niemoralne i szkodliwe, zwłaszcza w dzisiejszej dobie kryzysu demograficznego. Cóż, ja nigdy nie stanę po tej stronie barykady, gdyż uważam powoływanie nowych istnień ludzkich jedynie w celu wypełnienia luki w wadliwie skonstruowanej „umowie społecznej” za szczyt egoizmu i wyrachowania. Poza tym dostrzegam głęboki sens w funkcjonowaniu bez dzieci, a zatem powód do obrony takiego stylu życia jest dla mnie oczywisty. Jednym słowem – społeczeństwo potrzebuje osób bezdzietnych. To nie są „nieprzydatne” jednostki czy pasożyty, jak sugerują niektórzy konserwatywni politycy i ich wyznawcy.

Z czego wypływają wnioski o wysokiej przydatności społecznej bezdzietników? Pierwszą myślą, która przychodzi mi do głowy, jest ta o wartości edukacyjnej. Przez setki lat religia oraz patriarchat wmawiały ludziom, a zwłaszcza kobietom, że nie ma, dosłownie nie ma innej drogi życiowej niż rodzicielstwo, z wyjątkiem powołania do życia zakonnego lub kapłaństwa. Nawet dzisiaj kościelna narracja zakłada, że osoby decydujące się na życie konsekrowane muszą chcieć „poświęcić” swoje biologiczne rodzicielstwo Bogu. Temat ten jest zresztą drążony w każdej wstępnej rozmowie, której przedmiotem są starania o przyjęcie do zakonu czy seminarium. Jeżeli kandydat lub kandydatka na księdza czy zakonnicę przyzna, że zwyczajnie nie widzi siebie w roli rodzica i nie czuje takiej potrzeby, to z dużym prawdopodobieństwem spotka się z odmową. Osoba kandydująca do stanu duchownego „musi” doceniać wartość rodzicielstwa i być gotowa ponieść ofiarę, rezygnując z niego. Jeżeli po prostu nie chce być rodzicem i w swoim mniemaniu niczego nie poświęca, to naraża się na pomówienia o podejrzane skłonności czy nieprawomyślne poglądy, co stanowi argument do odesłania z kwitkiem. To przerażające i uwłaczające wszystkim nie-rodzicom z wyboru. I do tego niebezpieczne, mogące prowadzić do wielu tragedii – mało to sytuacji, gdy na dziecko decydują się ludzie będący pod silną społeczną presją, a później przez całe lata żałują swojej uległości, zatruwając życie Bogu ducha winnemu dziecku i samym sobie?

Bezdzietni zatem odważnie łamią stereotyp, że jedyną drogą na odnalezienie w życiu celu i szczęścia jest powielenie swoich genów. Bezdzietność i jej zalety przyczyniają się także do zwiększania równości płci i odzyskiwania kontroli nad własnym losem przez kobiety. Znamiennym jest tutaj fakt, że nawet polskie prawo skonstruowane jest w ten sposób, że mężczyzna może dokonać ubezpłodnienia się bez żadnych konsekwencji, a kobieta nie ma takiej możliwości. Przecież miłościwie nam panujący lepiej wiedzą, jak niewiasta powinna korzystać ze swojego ciała, więc za „popsucie” jego zdolności prokreacyjnych grozi kara nawet 10 lat więzienia. Dlatego Polka planująca sterylizację musi szukać pomocy za granicą. Tymczasem mężczyzna może bez problemu dokonać wazektomii w każdym z większych miast, uiszczając za zabieg opłatę rzędu 2 tys. zł.

Jaki jeszcze wkład w społeczeństwo wnoszą bezdzietni? Nie sposób nie zauważyć, że osoby nieposiadające dzieci mają więcej możliwości inwestowania swojego czasu, środków materialnych oraz energii w aktywizację i rozwój swoich lokalnych społeczności. Osoby bezdzietne znacząco przyczyniły się również do rozwoju kultury, sztuki oraz nauki. Oczywiście, pierwsze skrzypce odegrały tutaj ich niezwykłe talenty i predyspozycje, ale nie oszukujmy się – brak dzieci bardziej im tutaj pomógł, niż przeszkodził. Kto może zagwarantować, że Mikołaj Kopernik, Isaac Newton, Nikola Tesla, Christiane Nüsslein-Volhard czy Leonardo da Vinci zdołaliby tak bardzo popchnąć naszą cywilizację do przodu, gdyby musieli dodatkowo myśleć o wykarmieniu gromadki dzieci czekającej w domu…?

Bezdzietni ludzie stanowią także ogromną siłę napędową dla gospodarki. W przeciwieństwie bowiem do rodziców nie muszą ponosić kolosalnych wydatków, z jakimi wiąże się utrzymanie, wychowanie i wykształcenie potomków. To oznacza, że zaoszczędzone w ten sposób środki mogą swobodnie inwestować i spożytkować na inne dobra. A to z kolei pobudza gospodarkę w obszarach skupionych wokół produktów wyższej klasy, jakości czy technologii. Osoby takie mogą też łatwiej podejmować się budowania własnych firm, zwiększając zatrudnienie i sprawniej zarządzać zbudowanymi przez siebie przedsiębiorstwami.

I ostatnia kwestia – wybór bezdzietnych naprawdę bardzo służy naszej planecie, zmagającej się z przeludnieniem oraz drastycznymi zmianami klimatycznymi.

Czy powyższe powody są wystarczające do tego, aby zrezygnować z rodzicielstwa?

Cóż, jeżeli ktoś naprawdę czuje silną, wewnętrzną potrzebę posiadania dzieci, to z pewnością od takiego wyboru one go nie odwiodą. Jeżeli jednak pomogą podjąć decyzję wszystkim rozchwianym jednostkom, na które są wywierane społeczne presje i naciski sprzeczne z ich rzeczywistymi pragnieniami – to spełnią swoją funkcję. Nie ma bowiem nic straszniejszego, niż życie pod dyktando otoczenia, z niekochanym dzieckiem i ze świadomością, że ten mały człowiek doskonale zna Twoje uczucia i je prawdopodobnie odwzajemnia. Nie ma też nic piękniejszego niż świadoma, dająca tyle perspektyw, możliwości, wolności i świętego spokoju – bezdzietność.


Przeczytaj też:

Mateusza dyskryminacja nie rusza

Słynny obrońca prawa do życia od poczęcia do egzekucji, premier Mateusz Morawiecki bez żenady wyciągnął kolejnego asa z rękawa i ujawnił, że jest również zwolennikiem prawa do pracy – od pierwszego, pardon, od drugiego dziecka.

Płodność – dar i przekleństwo ludzkości

Dla każdego człowieka pragnącego potomstwa i rodziny bezpłodność stanowi niewątpliwą tragedię. Parom latami starającym się o rodzicielstwo współczujemy, pocieszamy, wspieramy. Przyjmujemy to za najbardziej naturalną rzecz na świecie – i słusznie. Tyle że równie naturalne jest dla niektórych marze...

Antynatalizm. Filozofia (nie)życia filozofią życia?

Wzrastająca liczba osób świadomie wybierających bezdzietny tryb życia sprzyja popularyzacji kontrowersyjnego światopoglądu zwanego antynatalizmem. Zgodnie z jego założeniem, płodzenie i sprowadzanie na ten świat nowej istoty ludzkiej jest moralnie złe, gdyż w ten sposób skazuj...

Co dalej? Lebensborn?

Przykre komentarze, niezrozumienie i zwyczajna dyskryminacja spotykają osoby bezdzietne na każdym kroku. Począwszy od imienin u cioci Jadzi, a skończywszy na zaciszu lekarskich gabinetów, które powinny przecież być ostoją profesjonalizmu i szacunku dla wolności wyboru pacjenta. Pozostaje zatem py...


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Jakub „Gessler” Nowak, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę