Ułatwieniem w przeżywaniu tych przyjemności ma być unijna dyrektywa Omnibus, której celem jest walka z nieuczciwością niektórych sklepów w postaci proponowania klientom pseudoobniżek. Od 1 stycznia oferujące promocję sklepy muszą obok aktualnej ceny zamieścić najniższą z ostatnich 30 dni. Wymóg ujawniania obok ceny i ceny jednostkowej również informacji o obniżonej cenie towaru lub usługi zakłada rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii dotyczące uwidaczniania cen towarów i usług, które w ten sposób wdraża na polski grunt europejską dyrektywę Omnibus. Zgodnie z nowymi przepisami przedsiębiorca prowadzący sklep – zarówno internetowy, jak i stacjonarny – będzie miał obowiązek podania obok informacji o obniżonej cenie również informacji o najniższej cenie tego towaru lub usługi, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Wymóg ten prawdopodobnie zakończy nieuczciwe praktyki niektórych sklepów związane z podnoszeniem cen tuż przed wprowadzeniem promocji.
Wielu ekonomistów i konsumentów pragnęło, aby dyrektywa weszła w życie już w listopadzie 2022 roku przed Black Friday, kiedy to potrzeba ukrócenia niecnych zagrywek niektórych sprzedawców była najpilniejsza. Zawsze lepiej jednak późno niż wcale i można mieć nadzieję, że tegoroczny Black Friday upłynie już pod znakiem pełnej klarowności oferowanych cen.
Co więcej, nowy obowiązek będzie obejmował wszystkie sprzedawane towary, również te dostępne krócej niż przez 30 dni. W takim przypadku podawana cena będzie najniższą ceną tego towaru lub usługi, obowiązującą w okresie od dnia oferowania do dnia obniżki. Podobna zasada będzie obowiązywać w odniesieniu do towarów ulegających szybkiemu zepsuciu lub mających krótki termin przydatności. Sklep obok ceny promocyjnej będzie musiał umieścić cenę sprzed pierwszego zastosowania obniżki. Nowy obowiązek nie ominie również przestrzeni reklam, w których przedsiębiorca podaje cenę towaru lub usługi.
Czy zatem prawo klienta do znajomości uczciwej ceny zostało zagwarantowane w sposób pełny i niepodważalny? Niestety, niezupełnie. Przepisy jak zwykle zostawiły furtkę dla „pomysłowych” przedsiębiorców, którym przestrzeganie nowego prawa nie będzie na rękę. Wymóg nie będzie dotyczyć pośredników, do których zaliczone zostały m.in. platformy handlowe oraz porównywarki cen. Nie będzie również obejmował obniżek cen regularnych, które nie są związane z promocją lub okazją, oraz programów lojalnościowych, a także produktów w pakietach. Jak więc widać, z dyrektywy Omnibus… nie taki znowu omnibus.
Pomimo tych drobnych wad całość zmian należy jednak ocenić pozytywnie. Zdecydowana większość konsumentów, a szczególnie internautów, jest zadowolona z faktu, że wreszcie poważnie zadbano o ich prawo do pełnej wiedzy o proponowanych przez przedsiębiorcę cenach. Dają temu wyraz zmasowanym przeglądaniem wirtualnych ofert. Z oklaskami i bezbrzeżnym zachwytem warto się jednak jeszcze wstrzymać. Prawdziwą skuteczność dyrektywy będziemy w stanie ocenić dopiero w okresie Black Friday. Nie ma sensu porównywanie stawek styczniowych (coroczne podwyżki) z grudniowymi, gdy dodatkowo większość sklepów notowała rekordowy obrót i mogły sobie pozwolić na niższe marże.
Jak widać, na płaszczyźnie prawa konsumenckiego można zadbać o doinformowanie w ważnych kwestiach wszystkich zainteresowanych. Kiedy tym trendem podąży ustawodawca w materii prawa pracy? Kiedy wreszcie obowiązek zamieszczania przez pracodawcę w ogłoszeniu informacji o rodzaju proponowanej umowy oraz widełkach wynagrodzenia stanie się faktem i pozwoli zaoszczędzić obu stronom stresu, nerwów i bezcennego czasu…?