Jako uzasadnienie dla nagrodzenia akurat lidera Platformy Obywatelskiej podano wprowadzenie refundacji invitro i ostatnie poparcie dla aborcji na życzenie i związków partnerskich. Reasumując, żeby dostać nagrodę kongresu kobiet, wystarczy okazać, że zaczyna się mieć bardziej ludzkie poglądy. Nawet nie trzeba potwierdzać tego żadnymi czynami, czcza deklaracja wystarczy, żeby nagrodzić jego, a nie działaczki, które robią naprawdę wiele, by zmienić sytuację kobiet w Polsce. Są dziesiątki, jeśli nie setki polityczek i aktywistek, które zasługują na tę nagrodę bardziej niż Donald Tusk, którego największą zasługą ostatnimi czasy jest powiedzenie: „hej, nie jestem już aż tak patriarchalny, jak pamiętacie”.
Platforma do niedawna była zadeklarowanie partią konserwatywną. Oczywiście jeśli uznamy, że jej działacze mają jakiekolwiek poglądy, bo wydaje mi się, że są one równie zależne od sondaży wyborczych, co położenie reklamówki od huraganowego wiatru. Teraz zawiało w stronę progresywną, więc były premier zapowiedział, że na liście do parlamentu w następnych wyborach nie znajdzie się nikt, kto nie będzie popierał dostępu do aborcji do 12 tygodnia ciąży. Obiecał również, że na listach będą parytety i tzw. suwak. Czyli rzeczy, które partia Razem wprowadziła już w 2015 roku. Dodatkowo zadeklarował poparcie dla związków partnerskich, oczywiście nie dla równości małżeńskiej, bo to by było przecież za dużo. Najwyraźniej to i kilka decyzji sprzed 10 lat, które nie mają żadnego wpływu na nasze życie, jest dla Kongresu Kodziar…. znaczy Kongresu Kobiet wystarczające, by dawać mu odznaczenia. Kult jednostki, otaczający w pewnych kręgach postać byłego premiera, jest wręcz przerażający. Tu nie chodziło o jakiekolwiek działanie lub choćby możliwe do zrealizowania deklaracje. Tu mowa jest tylko o tym, że jeśli w ogóle przejmą władzę, to obiecuje, że zadziałają w kierunku korzystnych dla kobiet zmian. To, jak przejmą władzę, z kim w koalicji i czy w ogóle – nie ma znaczenia. Nagrodzono lidera PO tylko za to, że on, cesarz opozycji we własnej osobie, powiedział coś bardziej ludzkiego niż zwykle. Nie jest premierem, nie ma aktualnie żadnego realnego wpływu na sytuację w Polsce, wręczenie tej nagrody jest martwiące o tyle, że pokazuje, jak mocno pseudoliberalne elity bazują na kulcie jednostki, a nie logicznym myśleniu. Podziw dla niego jest oparty na tym, że w niektórych środowiskach uważa się go wręcz za zbawiciela, który powrócił z zachodu, by przynieść do Polski ład i porządek. Jest to dla mnie o tyle zastanawiające, że w tych deklaracjach nie ma nic oprócz reklamy politycznej, w którą najwyraźniej kongres kobiet uwierzył bezrefleksyjnie. Tylko że jest to kompletnie absurdalne. Platforma miała swój czas, 7 długich lat, w których wbrew deklaracjom nie wprowadzono związków partnerskich i ze wszystkich sił murowano zgniły kompromis aborcyjny. Czasy i społeczeństwo się jednak zmieniły, a platforma jako partia bezideowa dopasowała się do aktualnych nastrojów społecznych. Żeby wygrać wybory, powiedzą wszystko, co lud chce usłyszeć. Bardzo bym się ucieszył, gdyby naprawdę wprowadzili choćby związki partnerskie, ale ufam Platformie równie bardzo, jak Glapińskiemu, gdy mówi o tym, że inflacja zacznie spadać. Pożyjemy, zobaczymy. Wrocławski Kongres Kobiet otworzył szampana na długo przed rozpoczęciem imprezy.