Prawym okiem

Inżynierowie od przecinania zasieków

Zgodnie z międzynarodowymi konwencjami dotyczącymi zwyczajów prowadzenia wojen, uzbrojony cywil nie jest cywilem. Logika wskazuje natomiast, że „biedny uchodźca” wyposażony przez białoruski specnaz w granaty hukowe i gaz nie jest żadnym uchodźcą. Jest najeźdźcą i dywersantem.

 |  Hubert Kozieł
Foto: Maxironwas | Dreamstime.com

Czy gdy w środku nocy słyszymy, że ktoś wybija szybę u sąsiada, to a) dzwonimy po policję b) chwytamy za strzelbę, siekierę lub kij i biegniemy sprawdzić co się stało c) idziemy przywitać intruza chlebem i solą? Odpowiedź c) wskażą zapewne tylko osoby totalnie oderwane od rzeczywistości. A co powinniśmy robić jeśli widzimy w telewizji, jak agresywny tłum próbuje sforsować naszą granicę? Postrzegać intruzów jako „biednych wędrowców” potrzebujących naszej pomocy i martwić się, że marzną pod strumieniami wody z policyjnych polewaczek? Czy też kibicować Straży Granicznej, Wojsku Polskiemu i policji broniących naszego terytorium przed tymi natarczywymi intruzami?

Polacy są narodem gościnnym. Od wieków udzielamy schronienia na swojej ziemi przedstawicielom najróżniejszych narodów – od „białych” Rosjan i Gruzinów po Żydów i Ormian. Osiedlali się między nami i asymilowali nawet Szkoci i Holendrzy. W ostatnich dekadach przyjęliśmy tysiące Czeczenów, Ukraińców, Białorusinów i Wietnamczyków. I pewnie przyjęlibyśmy również irackich Kurdów i innych fałszywych „Afgańczyków”, którzy koczują nad naszą granicą. Wszak taniej siły roboczej nigdy nam nie dość. Przyjęlibyśmy, gdyby jednak próbowali się dostać do Polski normalną drogą – poprzez lotniska i inne przejścia graniczne. Tych którzy próbują sforsować granicę siłą, rzucając kamieniami w naszych żołnierzy, przyjąć nie możemy. Każdy kraj, który wpuszczałby do siebie takich agresywnych przestępców, wkroczyłby na drogę ku samobójstwa. Rozszczelniając granicę, by ich przepuścić, stworzyłby niebezpieczny precedens, który szybko wykorzystałyby „zielone ludziki” Putina.

Filmy nakręcone nad granicą wyraźnie pokazują, że „biedni uchodźcy” są agresywni i uzbrojeni. Na razie dostali od swoich białoruskich opiekunów jedynie gaz, granaty hukowe i nożyce do cięcia drutu. Sami sobie zorganizowali kamienie i drągi. Za jakiś czas mogą dostać do rąk karabiny i ładunki wybuchowe. Białoruscy funkcjonariusze wyraźnie nimi dowodzą. Nie mamy więc do czynienia z pokojowo nastawionymi cywilami. Nie mamy też do czynienia z wrogimi żołnierzami. „Biedni uchodźcy” szturmujący nasze zasieki graniczne nie mają na sobie przecież mundurów czy choćby opasek identyfikujących ich jako członków oddziałów zbrojnych. Nie są nawet partyzantką. Spełniają jednak podręcznikową definicję band dywersyjnych. Podobnych z jakimi często nasze wojska miały do czynienia we wrześniu 1939 r. Tym razem jednak owi dywersanci nie działają w naszych miastach i wioskach. Oni „tylko” tworzą anarchię na naszej granicy. Czym taka anarchia może się skończyć pokazuje przykład Ukrainy. 


Przeczytaj też:

Kiepski finał negocjacji z bandytami

Od ćwierćwiecza Zachód, z niemałym udziałem Polski, grał z Mińskiem w hipokryzję. My udawaliśmy, że wierzymy Łukaszence, jak bardzo chce do Europy ale drogę blokuje mu Putin. W zamian, ku naszej uciesze, dyktator robił psikusy Moskwie, wyciągając zarazem ręce po unijne pieniądze.

Przedmurze chrześcijaństwa, czyli mit konserwowany

Wschodnia dzicz zabrała wybitnych wodzów, przywódców, królów. Głowy na ołtarzu ojczyzny położyli Henryk Pobożny, Władysław Warneńczyk, Stanisław Żółkiewski... Polska jako ostatni kraj rzymsko-katolicki na wschodzie musiała chronić granic Europy przed najazdami muzułmańskich Tatarów i Turków, ale ...

Drogi powrotnej nie ma

15 listopada 2021, ciało pierwszego uchodźcy, który zmarł na polsko-białoruskiej granicy zostało złożone do grobu na muzułmańskim cmentarzu w Bohonikach. Ceremonię prowadziła lokalna Muzułmańska Gmina Wyznaniowa, którą tworzy kilkudziesięciu zamieszkujących tu Tatarów.

Jak świat ratował polskich uchodźców

30 lipca 1941 r. premier rządu polskiego na uchodźstwie generał Władysław Sikorski i ambasador ZSRR Iwan Michajłowicz Majski podpisali w Londynie układ o wznowieniu polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę