Historia

Błogosławiony co o holokauście nie słyszał

Uchwałą Sejmu i Senatu RP rok 2021 ogłoszony został rokiem kardynała Stefana Wyszyńskiego w 120. rocznicę urodzin i 40. rocznicę śmierci. 12 września 2021 r. syn organisty z Zuzeli nad Bugiem został beatyfikowany.

Tomasz Nowak

- Gdy pochylamy się nad postacią Stefana Kardynała Wyszyńskiego, to ten rys jego charakteru wybija się na plan pierwszy. - nauczał na konferencji UKSW w Warszawie minister Przemysław Czarnek. - [...] Filozofowie pewnie by powiedzieli, że była to zgodność rozumu teoretycznego oraz praktycznego, zgodność intelektu z emocjami i wolą, a także zgodność myśli i działania. Publikacje Prymasa z zakresu nauki społecznej nie były abstrakcyjnymi, branymi z jakichś ideologii teoriami. [...] Wszystko, co pisał, wynikało z jego wnikliwej obserwacji życia społecznego i doświadczenia.

- Zauważmy, że dzisiaj nadal aktualny jest ten wielki program społeczny prymasa, który jest jednocześnie wielkim programem wychowawczym. Chodzi o ochronę polskiej młodzieży przed zorganizowaną dechrystianizacją, przed podejmowaną przez najróżniejszych ideologów demoralizacją oraz przed nienawiścią społeczną [..] - podkreślał minister.

Według niektórych „historyków” Wyszyński z pomocą Wojtyły własnymi rękami zbudowali „Solidarność” i w imieniu Pana zwrócili nam „Ojczyznę wolną”. Faktem pozostaje, że kardynał przeprowadził kościół przez czasy Stalina, Gomułki i Gierka oraz stanowił duchową inspirację dla wielu osób. Tą inspiracją pozostaje nadal, a jego myśl stanowi pożywkę dla jego narodowo-radykalno-katolickich spadkobierców. Organizacje spod znaku falangi czy mieczyka chrobrego bez obaw mogą wybrać go na patrona swoich ugrupowań.

- W zmiennych losach społeczności politycznej, zwanej państwem, Kościół związał się przede wszystkim z rodziną i z Narodem - mówił Wyszyński w styczniu 1976 r. na konferencji „Naród-Kościół-Państwo”. Wyróżnił „matki i wychowawczynie narodu w rodzinie domowej”. W jego ocenie od dnia chrztu, aż do czasów Gierka w Polsce nienaruszalnymi wartościami są rodzina, Naród i Kościół. To Kościołowi naród zawdzięcza „zasady moralne, dzięki którym spokojnie mogło rozwijać się wychowanie Narodu”. W jego interpretacji naród polski bez kościoła nie istnieje. Wyszyński postrzegał polski Kościół jako oblężoną twierdzę i przedmurze chrześcijaństwa. Być może skojarzenie wynika z obrazu Jasnej Góry oblężonej przez szwedów, bo nasz błogosławiony był gorącym wielbicielem sienkiewiczowskiej Trylogii. Twierdził, że naszemu krajowi grozi „zalew czerwony”, a wroga doszukiwał się wszędzie.


W internecie bez trudu znajdziemy antysemickie cytaty z tekstów napisanych przez Stefana Wyszyńskiego i opublikowanych w „Ateneum Kapłańskim”. To fake! Wyszyński tych słów nie napisał. Napisali je ks. Józef Pastuszka i ks. Paweł Tochowicz. Wyszyński je, jako redaktor naczelny, tylko opublikował. Prawicowi analitycy twierdzą, że zdania są wyjęte z kontekstu, a autorzy mieli co innego na myśli. Wystarczy kilka ruchów myszką aby to sprawdzić. Cytaty, w moim odczuciu, dokładnie ilustrują całe teksty.


W przypływie dobrej woli możemy założyć, że Ateneum Kapłańskie było pismem tak liberalnym pod kierownictwem Wyszyńskiego, że publikowało nawet kontrowersyjne opinie. Nasza wola topniej jednak, gdy trafimy na pozycję „Jak uchrześcijanić handel dewocjonaliami”, wydanej we Włocławku w 1936 roku, której  autorem jest sam redaktor naczelny. Wyszyński rozpoczyna od statystyki „aż 80% hurtowni dewocjonaliów w Polsce znajduje się w rękach Żydów, co daje im ok. 60 milionów złotych dochodu rocznie”. Wspomina o obronie przed „czynnikami obcymi” i oznakowaniu produktów pochodzenia  chrześcijańskiego od niechrześcijańskiego. Księżom zaleca nieświęcenie produktów żydowskich, a wiernym aby nie kupowali takich.


Przyjmijmy, że Wyszyński bezwiednie poddał się narracji różnych radykalnych przedwojennych organizacji faszystowski, których zarówno na świecie jak i w Polsce było bez liku. Ich metody poszukiwania wspólnego wroga działały na wyobraźnię i nasz bohater mógł ulec poetyce ich narracji. Jednak już po wojnie odmówił potępienia Pogromu Kieleckiego, potępiając jedynie mord rytualny.


Prof. dr hab. Jacek Leociak, historyk literatury, kierownik Zakładu Badań nad Literaturą Zagłady w Instytucie Badań Literackich PAN, przytacza jednak w swoim eseju, opublikowanym w Krytyce Politycznej, o najnowszym Błogosławionym historię pewnego zeznania pod przysięgą, które miało miejsce w Warszawie 18 października 1968 r. w procesie beatyfikacyjnym Piusa XII. – „Jeśli chodzi o »rozwiązanie« problemu żydowskiego, choć przewidziano je na samym początku hitleryzmu i zaplanowano jeszcze przed wybuchem wojny, zostało sumiennie zakamuflowane. Początkowo nikt nie był w stanie rozeznać się w kwestii prawdziwych intencji hitlerowców, nawet kiedy obozy zagłady (Vernichtungslager) już działały i organizowano getto w Warszawie. Oficjalna propaganda głosiła, że getto i obozy koncentracyjne dla Żydów są tworami prowizorycznymi, tylko na czas wojny, aby ochronić ludność żydowską. Masowa zagłada ludności żydowskiej odbywała się w absolutnej tajemnicy, a przeprowadzały ją stworzone w tym właśnie celu wyspecjalizowane oddziały. Pod koniec każdej operacji także oddziały były »likwidowane«, aby przy życiu nie pozostał ani jeden świadek. Dlatego ani polska, ani niemiecka opinia publiczna nie były poinformowane o tego rodzaju akcjach. Co więcej, nie dawano wiary pogłoskom, że prowadzone są takie działania. Świadków prawie nie było. Nic dziwnego zatem, że ani kraje europejskie, ani Stolica Apostolska nie posiadały odpowiednich informacji na temat systematycznej eliminacji narodu żydowskiego. Dopiero teraz, kiedy dostępne dokumenty o obozach koncentracyjnych, zwłaszcza zaś polskie dokumenty, zostały częściowo opublikowane, mamy dokładniejszy pogląd na to, co Niemcy robili z Żydami. Trzeba jednak dodać, że w obozach koncentracyjnych zabijano — i to w znacznej ilości — także ludność polską. Trzeba dodać, że Niemcy z dbałością zacierali zarówno ślady swojej działalności w obozach zagłady, jak i odnośną dokumentację. Ludność polska, która teraz już wie o planie zagłady, jest dzisiaj przekonana, że ani Stolica Apostolska, ani żadne międzynarodowe władze nie były w stanie powstrzymać nieokiełznanych nazistów, którzy dążyli do zrealizowania planu." – Nie trzeba znać na wyrywki historii II Wojny Światowej, aby stwierdzić, że prawdziwe jest tylko ostatnie zdanie.

Wyszyński całą wojnę spędził w Polsce. Moi dziadkowie, prości ludzie, którzy w czasie wojny mieszkali pobliżu Treblinki, do końca życia wspominali o trupim smrodzie i snującym się dniami i nocami tłustym czarnym dymie. To musiał być obraz, które na stałe wypalił się w ich pamięci. Zuzela z której pochodził Wyszyński, jest tylko kilka kilometrów dalej, mieszkał tam jego ojciec. On nie mógł nie wiedzieć. To zeznanie jest wyraźną próbą zaprzeczenia holokaustowi. To jakieś kuriozum! Leociak mówi „horrendum”!

Trzeba pamiętać, że zeznanie miało miejsce kilka miesięcy po wydarzeniach marcowych. To wówczas, jak wspomina Leociak,  Wyszyński odmówił opublikowanie listu w sprawie antysemityzmu, ponieważ stawiałoby „episkopat w trudnej sytuacji wobec władz państwowych, które, jeśli rzetelnie oczyszczają aparat administracyjny i naukowy z pewnych elementów, jakie się tam dostały — mogłyby zarzucić episkopatowi, że przeszkadza im”.

Błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński odnosił też niebagatelne sukcesy na polu poszukiwania wrogów wśród masonów, ale ponieważ masoni są jak Yeti – wszyscy słyszeli, a nikt nie widział, zostawmy historię jego walki na inną okazję.


Przeczytaj też:

No to masz wielebny, placek

A było tak pięknie! Patriotyczno-religijne uniesienia na Błoniach, czuwania na Franciszkańskiej, dziedzictwo i wartości Wielkiego Polaka…

Fundusz Kościelny najwyższy w historii. Czas by się z nim pożegnać

Jak podaje Rzeczpospolita, Fundusz Kościelny osiągnął w zeszłym roku rekordową wysokość. To aż 181,8 mln zł. Finansowane są z niego głównie składki osób duchownych - wynika z kontroli NIK wykonania budżetu państwa. To najwyższy wynik od momentu powołania do życia Funduszu i o 11 mln zł więcej, ni...

Grzeszą tylko wierzący

Pewien starszy, nieco oderwany od życia, jegomość o imieniu Marek, który z zawodu jest biskupem, głowi się czemu młodzież odchodzi od Kościoła. Przecież ponad 90 procent Polaków deklaruje przynależność do tej instytucji i jest to nasz rekord. Na tle Europy jesteśmy najlepsi, a tu taki psikus. Odc...

Sławoj Leszek Głódź – biskupi głód na władzę?

Polska katolicka. Tak postrzegany jest nasz kraj za granicą. Niezmiennie w badaniach statystycznych około 95% Polaków deklaruje się jako osoby wierzące. Jaki jednak jest naprawdę obraz polskiego kościoła? Czy chcemy słuchać polityki z ambony, łączyć władzę państwową z kościelną? I co zrobić, kied...


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Wydawca: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę