Media

Nie będzie TVN pluł nam w twarz

Marek Suski staje w ringu z amerykańskim biznesem reprezentowanym przez Rockyego Balboa. Suski wyprowadza pierwszy cios. Rocky jeszcze nie podjął decyzji: zaśmiać się czy oddać.

 |  Tomasz Nowak
Foto: Zerbor/Adobe stock

Od 2015 roku politycy PiS co chwila wyciągają z szuflady termin „repolonizacja mediów”. Wydaje im się, że rynek medialny jest zdominowany przez zagraniczny kapitał, który szkodzi naszym sprawom narodowym. Nie raz pisali projekty ustaw w tej sprawie, ale żaden z nich nie wytrzymał weryfikacji parlamentarnej. A potem były wybory prezydenckie, w których Andrzej Duda wywalczył reelekcję. Politycy PiS, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, nigdy nie zapominają zniewag. Nie zapomnieli też o redakcjach, które śmiały publikować krytyczne materiały dotyczące wyborów. Zwłaszcza o tych, które miały zagranicznych udziałowców żerujących na zdrowej tkance polskiego społeczeństwa, czyli Zjednoczonej Prawicy.

Ale nie tylko media. PiS cały czas narzeka na wyprzedaż majątku narodowego. Przy czym głośno krzyczy o mediach i bankach, a milczy w sprawie energetyki, górnictwa czy telekomunikacji, bo to się PiS-owi zwyczajnie nie opłaca. Przy czym należy podkreślić, że repolonizacja banków to nie jest ich pomysł. Narodził się on w głowach polityków PO i PSL by chronić je przed skutkami światowego kryzysu 2008. Chodziło o ograniczenie wpływów decyzji podejmowanych za oceanem. W 2015, gdy PiS przejął władzę, rozpoczął przejmowanie banków o kiepskiej kondycji finansowej. Tyle, że nie koniecznie chodziło o repolonizację, a raczej o kontrolę nad rynkiem kredytów. Dopiero afera w Komisji Nadzoru Finansowego zahamowała ten proces.

Dzisiejsze media są w znacznej części w rękach polskich inwestorów. Jest kilku liczących się wydawców, właścicieli portali internetowych, czy nadawców radiowych i telewizyjnych z kapitałem zagranicznym, z których największym wrogiem w oczach Zjednoczonej Prawicy jest Ringer Axel Springer Polska – wydawca Newsweeka, i telewizyjnych na czele z TVN. Większość poważnych tytułów jest jednak w rękach polskich. Od niedawna także prasa lokalna wyrwana z niemieckich łap przez ORLEN.

Po co zatem projekt ustawy zaproponowany nocą (jakżeby inaczej) z 7 na 8 sierpnia 2021 przez Marka Suskiego? „Projekt ustawy ma na celu doprecyzowanie regulacji umożliwiających efektywne przeciwdziałanie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji możliwości przejęcia kontroli nad nadawcami RTV przez dowolne podmioty spoza Unii Europejskiej, w tym podmioty z państw stanowiących istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Ponadto wskazania wymaga, że brak precyzyjnych regulacji może powodować dyskryminacyjne traktowanie polskich koncesjonariuszy, w stosunku do koncesjonariuszy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego, w zakresie nakładanych ograniczeń inwestycyjnych” – czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji. Cóż... jedynym nadawcą, którego mogą dotknąć konsekwencje ustawy jest amerykańska grupa Discovery, wydawca wszystkich kanałów TVN. Czyli walimy w pysk amerykanów i zobaczymy co się stanie.

Chłopcy już chyba zapomnieli jak podwijali ogon po obronie TVN-u przez ambasador Georgette Mosbacher, która napisała na Twitterze: „TVN jest częścią rodziny Discovery, amerykańskiej firmy notowanej na giełdzie papierów wartościowych w Nowym Jorku, której priorytetem jest przejrzystość, wolność słowa oraz niezależne i odpowiedzialne dziennikarstwo. Sugestie, że jest inaczej, są fałszywe”. Czy wizycie Mike Pence, który powiedział, że USA „z głęboką wdzięcznością przyjęły odrzucenie” projektu wprowadzenia podatku cyfrowego, który objąłby amerykańskich gigantów, takich jak Facebook, Google, Amazon czy Apple.

Chyba, że plan jest inny, oparty na wzorcach płynących z bratnich Węgier. Gdzie inwestorzy musieli pozbyć się części lub całości redakcji, a zaopiekowały się nimi państwowe spółki i banki. Załapali się także biznesmeni powiązani z Fideszem i Victorem Orbanem. Przecież w dobie walki Jarosława Kaczyńskiego z nepotyzmem trzeba znaleźć miejsce dla tysięcy uczynnych funkcjonariuszy partii, których owa walka pozbawi dostępu do źródeł dochodu z wyjątkiem „przypadku którym doszło jednocześnie do nadzwyczajnej sytuacji życiowej”.



Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę