Finanse PiS

Umowa społeczna

Aby należeć do pewnej grupy społecznej, należy spełniać pewne warunki. Zawiera je, zwykle w formie przekazu ustnego, pewna umowa społeczna. Jeśli jej nie respektujemy, musimy z grupy odejść.

Tomasz Nowak
Foto: GrandWarszawski | Dreamstime.com

W jednej ze scen filmu „Miś” Stanisława Barei, pasażer Stanisław Paluch usiłuje skorumpować kiełbasą Podwawelską pracownicę kasy biletowej lotniska Okęcie. Nic z tego nie wychodzi, ale obraz znakomicie pokazuje stosunki, jakie panowały w PRL. Po prostu żeby coś mieć, trzeba było dać. Jak się nie dało, albo nie posmarowało, to się wracało z kwitkiem. Wszyscy wiedzieli, jak to działa i akceptowali umowę społeczną bez szemrania.

Tymczasem w miniony weekend w Suwałkach: – Cieplejszej władzy dotąd w Polsce nie było – mówi Kaczyński. Później rozwija myśl, jak to PiS stworzył pomoc społeczną, jak dużo dają narodowi i w ogóle jacy są rewelacyjni, jak to walczą z oszustami i cwaniakami narażającymi skarb państwa na pustkę. W jednym trzeba przyznać mu rację – faktycznie 500 plus jest pierwszą strukturalną pomocą społeczną zorganizowaną przez państwo polskie od wojny. Czy rozwiązanie jest dobre, to zupełnie inna sprawa i jego ocenę pozostawmy fachowcom.

PiS troszczy się też o emerytów, przedsiębiorców, a nawet o zwykłych, najzwyklejszych obywateli, którym podnosi płacę minimalną – nie, że wypłaca im jakieś pieniądze, czy zmniejsza ZUS, tu postępuje wręcz odwrotnie. Po prostu, jak to w gospodarce nakazowo-rozdzielczej, nakazuje płacić więcej. To oczywiście powoduje, że gotowy produkt jest droższy, ale to już nikogo nie interesuje. Przecież prezes podniósł płacę minimalną.
PiS troszczy się bardzo jeszcze o jedną grupę społeczną, a mianowicie swoich, zatrudnionych w 430 spółkach skarbu państwa oraz w tysiącach pod-spółek córek, wiernych członków. Troszczy się o nich bardzo. Tak bardzo, że część z nich została w czasie rządów prezesa milionerami. Podobno tych PiS-owskich milionerów jest 122 i nie wiadomo ile setek, a może tysięcy aspirujących do tego elitarnego klubu.

Te osoby w spółkach skarbu państwa zajmują swoje stanowiska z tego powodu, że są kompetentne. Nikt nie ma co do tego wątpliwości. Sugerowanie, że to z powodu wierności matce partii, to duże nadużycie. Jednak ci członkowie kochają swoje gniazdo oraz prezesa i dlatego dokładają się do działalności organizacyjnej. To wszystko jest legalne. Osoby dają tylko tyle, na ile pozwalają przepisy prawa przy dobrowolnych wpłatach od obywateli. Media oczywiście robią z tego aferę, a to przecież dla wpłacających grosze. Bo czym są głupie 3 000 zł czy nawet 10 000 zł, jak się miesięcznie pobiera 100 000 zł lub więcej. Cóż, takie wpłaty są dobrze widziane w pewnych kręgach. Wszyscy wiemy, że nie zastosowanie się do pewnych rodzajów umowy społecznej może mieć przykre konsekwencje.


Przeczytaj też:

Nadmiarowe zyski?

Mateusz Morawiecki krytykuje Norwegów, że zarabiają na ropie. Zapomniał jednak skrytykować polskie firmy, które robią to samo. Zapomniał też o sobie.

Granat w szambie

Przestępców należy karać. To nie ulega wątpliwości. Każdy jednak jest tak długo niewinny, jak długo nie udowodni mu się przestępstwa. To elementarna zasada, którą powinien znać każdy obywatel. W świecie polityki wszystko jest jednak na odwrót.  Kiedy zostanie się o coś oskarżonym, to zaczyna...

Gdy karzeł staje się olbrzymem

Jest sprawą oczywistą, że najlepiej wypada się na tle. Gdy tło jest odpowiednio blade, pojawia się postać kolorowa i wielka, mimo, że w innych warunkach byłaby bezbarwna i nijaka.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Jakub „Gessler” Nowak, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę