Przed olimpiadą w Pekinie

Jak komunistyczne Chiny podporządkowały sobie sport

Zaczął się nowy rok. Z olimpiadą zimową w Pekinie. W Chinach sport zawsze nakręcał nacjonalistyczne zapędy. A sportowcy musieli podporządkować się kolektywowi.

prof. Arkadiusz Stempin
Foto: Mirko Kuzmanovic | Dreamstime.com

Kiedy po wojnie domowej komuniści z Mao założyli ludową republikę chińską, przegrani nacjonaliści uciekli na Tajwan (1949). Najpierw wyspa uchodziła za międzynarodowe przedstawicielstwo i „prawdziwą twarz Chin“, także na forum ONZ. Dlatego republika ludowa wycofała swoich sportowców z olimpiady w Melbourne (1956),  Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (1958)  i poszczególnych federacji sportowych. Powód zawsze wysuwano ten sam: „manipulacje amerykańskiego imperializmu”, które poprzez uznanie Tajwanu „stworzyły dwa państwa chińskie”. Tak komunistyczne Chiny ludowe nawiązały do tradycji sprzed wojny domowej, kiedy ich sportowcy tylko dwukrotnie, do Berlina (1936) i Londynu (1948), wybrali się w podróż dookoła świata, by znaleźć się na olimpiadzie. I teraz skoncentrowały się na rywalizacji zaprzężonej w służbę nacjonalizmu.

W 1956 roku ciężarowiec Chen Jing Kai ustanowił rekord świat, odbierając go amerykańskiemu konkurentowi Charlesowi Vinci. Rok później skoczek wzwyż Zheng Fengrong również pobił światowy rekord. Dworscy historycy z Pekinu obydwa tytuły sklasyfikowali jako „ważne zdobycze w socjalistycznym unowocześnianiu kraju“. Mao, zawodowy komunista, w przeciwieństwie do zajętego przez 24 godziny dna dobę robotą rewolucyjną Lenina, nie ignorował jednak sportu. „Nasz naród musi być narodem atletów. Bo tylko tak może on zwiększyć osiągnięcia w pracy“. Sam Mao dawał dobry przykład. W rzece Jangcy przepływał 16 km w rekordowym tempie i to przy silnym prądzie, jak donosili dobrze poinformowani towarzysze.

W 1966 roku Mao wyczarował z kapelusza rewolucję kulturalną, która wygenerowała miliony ofiar. Fotografie z tego okresu przedstawiają  nastoletnich uczniów, maszerujących na defiladach z drewnianymi bagnetami. Sport wyczynowy jako wroga klasowego zdegradowano do rangi burżuazyjnej ideologii. Czerwonogwardziści atakowali znanych sportowców, trenerów i działaczy. Niszczyli puchary i medale tak samo jak w 1789 roku rewolucjoniści we Francji plądrowali i palili pałace i kościoły. Polo, golf i wiele innych dyscyplin zniknęło jako symbole pobitej klasy uprzywilejowanej. Ofiarą padł nawet tenis ziemny, pomimo że do II wojny światowej nieliczne korty w Państwie Środka zapełniali zagraniczni dyplomaci  i biznesmeni. Jakkolwiek niejaki Kho Sin Kie uczestniczył raz w turnieju wimbledońskim i doszedł do czwartej rundy (1938). Podczas rewolty kulturalnej dziatwa szkolna dziarsko zamieniała korty tenisowe na boiska do koszykówki, częściej ogródki warzywne lub poletka ryżowe. Wyjątek dotyczył jedynie tenisa stołowego, dyscypliny, po pierwsze, nieolimpijskiej, a po drugie, w której Chiny ludowe były wylęgarnią supertalentów i potęgą numer 1 w świecie. Chińczycy z Tajwanu burżuazyjnego Czang Kai Szeka nie uczestniczyli w międzynarodowych rozrywkach tenisa stołowego, ponieważ gwardia pingpongowa Mao „smeczowała dla proletariackiej rewolucji”. Mimo to wielu czołowych chińskich graczy tenisa stołowego popełniło w latach 50. ub. wieku samobójstwa.

Na początku lat 70. między USA a republiką ludową stosunki dyplomatyczne nie istniały. W 1971 roku podczas mistrzostw świata w japońskiej Nagoya omyłkowo pingpongista USA Glenn Cowan wsiadł do busa, którym poruszali się konkurenci z Chin. W rozmowie między siedzeniami sportowcy umówili się po mistrzostwach na turniej towarzyski. Kilka miesięcy później po raz pierwszy komunistyczne Chiny odwiedził sekretarz stanu USA Henry Kissinger, rok później prezydent Richard Nixon. Narodziła się „dyplomacja pingpongowa“. W ramach odwilży do łask wróciły w komunistycznym kraju „burżuazyjne” dyscypliny. W 1973 roku 112 Chińczyków stanęło do walki o tytuł mistrza kraju w tenisie ziemnym, Jakkolwiek zgodnie z dewizą Mao: „przyjaźń jest ważniejsza niż zwycięstwo“. Maksyma obowiązywała też w rywalizacji międzynarodowej w ostatnich latach istnienia „Bandy Czworga”, jak od liczby przywódców zarządzających czystkami kraju: Mao, jego żony i dwójki ich akolitów, nazywano schyłkowy okres rewolucji kulturalnej. Wielki Przewodniczący zaprzągł sport do polityki zagranicznej. „Nie wiadomo, czy Chińczycy grają na serio“ – powątpiewał Stellan Bengtsson ze Szwecji,  kiedy w 1971 roku ograł Chińczyków i został indywidualnym mistrzem świata w tenisie stołowym. W 1975 roku podczas mistrzostw świata w Indiach chińscy artyści od celuloidowej piłeczki zadowolili się zwycięskim pucharem tylko w klasyfikacji drużynowej. „Przybyliśmy na mistrzostwa w misji pokojowej”, perorował przed prasą szef reprezentacji z Pekinu.

Ale dopiero po śmierci Mao, w latach 80., Chiny pełną parą wróciły na najważniejsze areny sportowe, tym razem by zawzięcie zwyciężać, gdzie tylko się da – w duchu rzeczonej przyjaźni”. Następcy Wielkiego Przewodniczącego wyprowadzili jednak chiński sport z okowów rewolucji kulturalnej – prosto na kurs medalowy. Po dekadach izolacji republika ludowa przystąpiła do MKOL. Na skutek presji Pekinu Tajwan został zepchnięty na margines. Wyspiarskie państwo może jednak dalej uczestniczyć w olimpiadach, co jest możliwe dzięki podwójnemu znaczeniu nazwy: republika ludowa postrzega Tajpej jako chińskie miasto. Natomiast Tajwan przypisuje przymiotnikowi „chińskie“ nie znaczenie państwowe, ale kulturowe. Podczas kolejnych igrzysk demokratyczny Tajwan występował pod neutralną flagą.

W 1984 roku Londyn i Pekin uzgodniły zwrot republice ludowej brytyjskiej kolonii Hongkongu. Sześć miesięcy później spotkały się w Pekinie narodowe reprezentacje piłkarskie z obydwu państw. Dzięki zwycięstwu Chińczycy po raz pierwszy w dziejach mieli szansę zakwalifikować sie do mundialu 1986 w Meksyku. Ale sensacyjnie przegrali. Setki kibiców z kontynentu przeciągnęły przez dzielnicę, w której mieściły się ambasady, dokonując spustoszeń na ulicach

W 2011 roku chińska tenisistka Li Na jako pierwsza Azjatka wygrała turniej wielkiego szlema French Open. W tradycyjnym podziękowaniu wygłoszonym po odebraniu trofeum na korcie przywołała sponsorów, opiekunów i fanów, ale ani słowem nie wspomniała o ojczystym kraju. W bardziej kameralnym gronie dopowiedziała później, że wygrała nie dla Chin tylko dla siebie. Masy rodaków okrzyknęły ją czarną niewdzięcznicą i pomstowały o zdradzie kraju. W annałach chińskiego sportu jej sukces figuruje na marginesie.

W 2015 roku prezydent Xi Jingping złożył wizytę w Wielkiej Brytanii. Na jednym ze zdjęć, ustrzelonym na stadionie w Manchesterze, uśmiechał się razem z brytyjskim premierem Davidem Cameronem i piłkarską gwiazdą z Argentyny Sergio Agüero. Niemal natychmiast wiele  chińskich firm zaczęło inwestować w międzynarodowy futbol i włączyło się w budowę stadionów na mundial w Katarze. Republika ludowa sama chciałaby do 2030 roku zostać gospodarzem piłkarskich mistrzostw świata, ale reprezentacja gra bardzo przeciętnie.

Między 1979 a 2015 rokiem kraj prowadził politykę ograniczającą przyrost demograficzny do jednego dziecka w rodzinie.  Stąd wielu rodziców nie ryzykuje i nie posyła dzieci na treningi w tych dyscyplinach, w których łatwo można odnieść kontuzję. Najlepszą autostradę do życia w wymarzonym dobrobycie gwarantują studia. Ambicja nastolatków kieruje ich na najlepsze uniwersytety. Na tak sformatowanej rywalizacji cierpią te dyscypliny sportowe, które wymagają zespołowego ducha walki. Większość medali olimpijskich chińscy sportowcy zdobywają w rywalizacji indywidualnej. W 2018 roku prezydent Xi odwiedził w Dakarze nową narodową arenę, w której rozgrywane są forowane w Senegalu zapasy. Od tej pory republika ludowa podwoiła starania w budowie obiektów sportowych w Afryce. Tą „dyplomacją stadionową“  Pekin celuje w zabezpieczenie sobie dostępu do surowców i politycznej lojalności krajów afrykańskich.

Od lat w Hongkongu reglamentowane są prawa wolnościowe. Już wielokrotnie kibice na meczach piłkarskich wygwizdali hymn narodowy.  Ale od niedawna na podstawie ustawy takie protesty mogą być karane więzieniem. W lutym 2021 roku w Hongkongu przeciwko 47 demokratycznym aktywistom skierowano akt oskarżenia. W odpowiedzi, podczas kolejnych tygodni kibice wstawali w 47 minucie meczu i wznosili okrzyki protestu. Komunistyczna partia chciałaby za pomocą sportu zdyscyplinować naród jeszcze bardziej. Niektórzy sportowcy otrzymują zakazy występów tylko dlatego, że nie zasłaniają tatuaży, lub podczas  hymnu zasłaniają twarz. W 2018 roku narodowy związek piłkarski skoszarował 50 juniorów z reprezentacji narodowej w obozie wojskowym. W  2020 roku minister szkolnictwa zażądał od szkół zatrudnienia byłych sportowców, by ci wpajali uczniom „cnoty męstwa“. Olimpiada zimowa w Pekinie będzie więc kolejną areną dla piątego przywództwa Chin w nakręcaniu nacjonalistycznej spirali.


Przeczytaj też:

Zielone światło dla trzeciego dziecka. Za późno

Zaledwie pięć lat po tym, jak Politbiuro chińskiej partii komunistycznej zrezygnowało z "polityki jednego dziecka", podnosząc "limit" do dwójki dzieci na rodzinę – nadeszła kolejna zmiana. W perspektywie kolejnych pięciu lat Chińczycy będą mogli pozwolić sobie na trzecie dziecko. Tyle że olbrzymi...

Świat oszalał: piłka nożna

Nie ma większego targowiska próżności, niż współczesna piłka nożna. Gigantyczne budżety klubów, wielomilionowe kontrakty piłkarzy i trenerów, setki miliardów w reklamach na stadionach i koszulach, piłkarze w roli gwiazdorów globalnych, tony żelu, najbardziej modne ciuchy, mili...

Czy Chińczycy przyszykowali się na epidemię COVID-19?

Rząd ChRL szykował się do walki z epidemią lokalną covid-19 już w maju 2019 roku. Takie wnioski nasuwają się po  przeczytaniu raportu międzynarodowej grupy analizującej zamówienia publiczne w Wuhan, gdzie w grudniu 2019 roku oficjalnie zaczęła się pandemia, która pochłonęła życie milionów ludzi n...


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę