Marihuana

Sadzić, palić, zalegalizować!

Nastolatek posiadający stosunkowo niewielką ilość narkotyków może zostać uznany za handlarza i spędzić w więzieniu 15 lat. Nawet jeśli posiada marihuanę, narkotyk, który coraz więcej państw legalizuje.

Tomasz Nowak
Foto: futurefilmworks/pixabay

Jest wczesne niedzielne popołudnie. Wczoraj w tym mieszkaniu była impreza, dziś afterparty. Wpadli ludzie żeby posprzątać, może małe piwo wypić – grupa studentów różnych uczelni, dzieci z dobrych domów. Żartują, śmieją się, wygłupiają. Ktoś wyjmuje słoik z suszem i robi skręta. Za chwilę będzie jeszcze fajniej. Skręt krąży w kółko. Wszyscy „luzują się”, dowcipy stają się bardziej abstrakcyjne, a policzki za chwilę będą bolały od głupkowatego rechotu. Jak to po marihuanie.

W tym momencie rozlega się walenie do drzwi. – Policja, natychmiast otwierać! – krzyczy głos. Ktoś odruchowo przekręca zamek, przecież nie zrobili nic takiego żeby się kryć. Wpada trzech mundurowych. Agresywni, niegrzeczni, brutalni, gwałtownie odpychają osoby, które stoją im na drodze. Policjanci właśnie osiągnęli życiowy sukces. Złapali narkomanów na gorącym uczynku. Sześć osób wyprowadzają w kajdankach. Temu, który miał słoik, starają się wmówić, że jest handlarzem, bo ma znaczną ilość narkotyków. Tak naprawdę w słoiku jest kilkanaście, może kilkadziesiąt gramów – ilość, jaką wytrawny palacz zużywa w miesiąc, najwyżej dwa. Historia jest prawdziwa, a policjanci trafili pod ten adres tylko dlatego, że pomylili mieszkania. Jeśli przed sądem prokurator przedstawi wiarygodne dowody, że właściciel słoika handlował, grozi mu kara do 10 lat więzienia, 15 gdyby sprzedawał nieletnim.

Jeśli wierzyć statystykom, ci młodzi ludzie są jednymi z ponad 12% Polaków, którzy po marihuanę sięgnęli kiedykolwiek i jednymi z 2% tych, którzy palili w ostatnim miesiącu. W Europie jest to odpowiednio ponad 27% i prawie 8%. Różnica jest tak duża, że polska statystyka zdaje się odbiegać od prawdy. Być może dlatego, że dane są deklaratywne, a polskie prawo antynarkotykowe jest niezwykle restrykcyjne.

Ponieważ szkodliwość konopi indyjskich zarówno w aspekcie zdrowotnym, jak i szkód społecznych jest bardzo niska, nawet w porównaniu z legalnym alkoholem, a może zwłaszcza z nim, coraz więcej krajów na świecie legalizuje ich rekreacyjne zażywanie. W Europie pierwsza jest Malta, w której przy zachowaniu pewnych zasad narkotyk już jest legalny. W przyszłym roku w jej ślady najprawdopodobniej pójdzie Luksemburg, Szwajcaria, Holandia i Niemcy. Włosi ogłosili decyzję o referendum, a Czesi już dawno depenalizowali posiadanie niewielkich ilości na własny użytek. Wszystko po tym, jak w grudniu ubiegłego roku ONZ podjęła decyzję o usunięciu konopi indyjskich z listy leków uznanych potencjalnie za uzależniające lub niebezpieczne. Podobne rozwiązania do Maltańskiego działają już w Kanadzie, Meksyku i 18 stanach USA.

W Polsce zakazane jest wszystko. Za samo posiadanie marihuany grozi kara do trzech lat, sprzedaż marihuany innej osobie zagrożona jest karą do 10 lat, a sprzedaż osobie małoletniej jest zbrodnią, zagrożoną karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Pewne zamglone światełko w tunelu pojawiło się w 2011 r. Wówczas prokuratorzy otrzymali możliwość nie wnoszenia oskarżeń o posiadanie niewielkich ilości konopi indyjskich do użytku osobistego, jeżeli jest to pierwsze przestępstwo lub jeśli osoba uzależniona jest od narkotyków. Tyle, że konopie mogą uzależniać mniej niż 1% populacji palących, a policja traci wówczas sukces polegający na złapaniu groźnego posiadacza marihuany czy handlarza, jeśli miał kilka gramów.

Bo jedyne sukcesy policji w walce z marihuaną polegają na łapaniu „płotek”, przypadkowych palaczy, dzieciaków i osób młodych będących w grupie wiekowej 15–34 lat. Starsi palą zdecydowanie rzadziej. Zresztą z zażywaniem konopi jest tak, że palacze używają jej przez krótki okres w życiu, a później już do niej nie wracają lub wracają okazjonalnie. Zapewne to jest powodem, że CBŚP chwali się w 2020 roku sukcesem polegającym na przechwyceniu prawie 1,99 t marihuany. To bardzo poważny sukces. Cóż... bardzo trudno jest uzbierać 1 986 354 g narkotyku z jedno, czy kilku gramowych woreczków imprezowych palaczy.

Ten sukces CBŚP ma jednak posmak goryczy i pokazuje jak trudna jest praca policjantów łapiących licealistów i studentów na dyskotekach i imprezach. Okazuje się bowiem, że w samej tylko Warszawie i okolicach każdego weekendu pali się od 1,5 do 2 t marihuany. Jeśli chodzi o właściciela słoika, to został on zatrzymany i przewieziony do aresztu śledczego. Spędzi tam najbliższe trzy miesiące. Jeśli trafi na upartego prokuratora i srogiego sędziego, za niewielki słoik suszu konopnego, legalnego w wielu miejscach na świecie, ten dwudziestojednolatek może opuścić więzienie po trzydziestce.


Przeczytaj też:

Czy Ameryka zalegalizuje marihuanę?

Chociaż w grudniu zeszłego roku Izba Reprezentantów po raz pierwszy w historii przegłosowała ustawę legalizującą na poziomie federalnym posiadanie i używanie marihuany, to dalsze losy tego projektu nadal pozostają pod dużym znakiem zapytania.

Największe utrapienie talibów: puste skarbce

Kryzys na wschodnich granicach RP może być dopiero przedsmakiem tego, co może czekać Europę w kolejnych miesiącach. Tym razem za sprawą Afgańczyków: przejęcie władzy przez talibów oznacza nie tylko kres - i tak niewielkich - swobód obywatelskich pod Hindukuszem, ale też kryzys humanitarny, bowiem...

Walka z narkoty­kową hydrą trwa

Projekt nowelizacji rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wykazu substancji psychoaktywnych, środków psychotropowych i nowych substancji psychoaktywnych trafił do konsultacji publicznych.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę