Rząd w obliczu wyborów zawiesza prace nad zmianami w podatkach

Czasy się zmieniają, mentalność fiskusa nie

Co siedzi w głowach urzędników, którzy mimo zapewnień z uporem wracają do rozwiązań uderzających wprost w podatników?

Tomasz Pietryga
Foto: Adobe Express

Czy ktoś jeszcze pamięta stworzoną przez kilkoma laty i reklamowaną w świetle jupiterów przez premiera Mateusza Morawieckiego „Konstytucję dla biznesu”, składającą się pakietu ustaw i zasad stworzonych z myślą o przedsiębiorcach? Ich głównym celem było wprowadzenie ułatwień dla osób prowadzących firmy, a także poprawienie ich relacji z administracją, co miało wyeliminować istniejące od dekad patologie.

Najbardziej oczekiwane przez przedsiębiorców były oczywiście regulacje podatkowe i ich wpływ na przedefiniowanie polityki fiskusa, gdyż tu doświadczenia w relacji ze skarbówką były najbardziej traumatyczne. Historie firm „zarzynanych” przez uznaniowe i trwające w nieskończoność kontrole podatkowe bardzo mocno wdarły się w polski krajobraz gospodarczy ostatnich trzech dekad. Już miało tak nie być. Przepisy miały być mniej skomplikowane, procedury bardziej przewidywalne, a relacje skarbówka-biznes miały opierać się na partnerstwie, współpracy, a nie na sankcjach i uznaniowości.

Narzucony kurs był nawet realizowany. Mniej było już spektakularnych akcji wymierzonych w biznes, który stawał się ofiarą niekorzystnych interpretacji podatkowych.

Tyle tylko, że w mentalności urzędników ciągle głęboko tkwi przyzwyczajenie, że są państwem w państwie, które decyduje o życiu i śmierci przedsiębiorcy. Co jakiś czas ta postpeerelowska mentalność wypływa na powierzchnię. Tak też się stało ostatnio. Rząd długo reklamował pracę nad zmianami w ordynacji podatkowej, która zawierała trochę rozwiązań dobrych, prorynkowych i korzystnych dla podatnika, a gdzieś między tymi korzystnymi regulacjami wplecione były jednak regulacje znane w przeszłości.

Chodziło m.in. o zmiany w zakresie zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Obecnie fiskus musi przeprowadzić kontrolę i wydać decyzję w dwóch instancjach przed upływem przedawnienia, które wynosi 5 lat. Według nowych propozycji bieg przedawnienia miał ulec zawieszeniu z dniem wszczęcia kontroli celno-skarbowej, czyli np. w ostatnim dniu, kiedy roszczenia fiskusa się przedawniają.  Dziś po upływie pięciu lat fiskus nie może już dochodzić niezapłaconej daniny. Rozwiązanie bardzo niebezpieczne, bo – jak wskazywało wielu ekspertów podatkowych – dające możliwość prowadzenia postępowań przeciwko podatnikowi nawet przez 20 lat. Mimo że w sprawie wypowiadały się już sądy administracyjne, piętnujące m.in. praktykę hodowania odsetek przez fiskusa przez wstrzymywanie się z działaniami wobec podatnika nawet przez kilka lat, dla autorów projektu z Ministerstwa Finansów nie miało to żadnego znaczenia.

Nowa ordynacja wprowadzała też bardziej restrykcyjną politykę w przypadku sporów podatkowych.  Rozszerzone miały być regulacje dotycząca blokady kont bankowych, w tym prywatnych przedsiębiorcy, a nawet kart kredytowych, w sytuacji sporów z fikusem. Pomysły spotkały się z masową krytyką przedsiębiorców oraz ekspertów podatkowych, którzy uznali je za niebezpieczny powrót do przeszłości.

Przyciśnięty do ściany resort finansów tłumaczył najpierw, że regulacje te są przedmiotem analiz (chociaż prace nad ordynacją trwały od dwóch lat), po czym na początku lipca wiceminister Artur Soboń ogłosił, że w tej kadencji prace nad nowymi rozwiązaniami podatkowymi nie będą kontynuowane.

Niewątpliwie na taką decyzję miała wpływ obawa przed gniewem podatników na kilka miesięcy przed wyborami. Czy byłoby podobnie, gdyby wyborów nie było? Można mieć wątpliwości, pewne przyzwyczajenia fiskusa są niezmienne mimo zmieniającej się rzeczywistości.

Co będzie po wyborach, kiedy nie trzeba będzie aż tak liczyć się z wyborcami? Duże jest prawdopodobieństwo, że hydra znowu wychyli łeb.


Przeczytaj też:

Wieczne, ale nie (nie)zmienne

Nowy rok, nowi my, nowe... podatki. Nadal pewne jak śmierć, ale czy równie bezwzględne i bezlitosne?

Podatnicy liniowego PIT odliczą więcej składki zdrowotnej

Limit roczny odliczenia składki zdrowotnej przez podatników liniowego PIT wzrósł 1 stycznia 2023 r. z 8700 do 10 200 zł. Zysk z tej zmiany nie przekracza 300 zł rocznie. To niewiele, biorąc pod uwagę, że składki ZUS są w tym roku wyższe od tych w 2022 roku o blisko 2,5 tys. zł.

Tylko jedna podwyżka minimalnej składki zdrowotnej

Mimo że płaca minimalna, od której zależy wysokość minimalnej składki zdrowotnej, rośnie w 2023 roku dwa razy, to sama składka zmieni się tylko raz i wyniesie w okresie od lutego 2023 roku do styczniu 2024 roku 314,10 zł.

Kłamstwo o niskich podatkach

Rząd chwali się, że obniża podatki, bo właśnie zwraca podatnikom 20 mld zł w ramach rozliczeń PIT. Ale to raczej dowód na to, że rząd zaciągnął darmowy kredyt u swoich obywateli.

Będzie więcej oświadczeń w PIT-2

Od 1 stycznia 2023 roku zaczną obowiązywać kolejne zmiany w ustawie o PIT, dotyczące składania oświadczeń płatnikom zaliczek na podatek dochodowy. Nowy urzędowy wzór oświadczenia PIT-2 będzie od nowego roku zawierał aż osiem różnych oświadczeń i wniosków.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Jakub „Gessler” Nowak, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę