Środowisko

Czy miejsce parkingu na pewno musi być w lesie?

 Przez całe dziesięciolecia mieszkańcy oraz władze stolicy walczyły o to, aby najludniejszemu miastu w kraju nie brakowało świeżego powietrza.

 |  Zofia Brzezińska
Foto: kkf/Adobe stock

  Obecnie Warszawa należy do wąskiego, ale chlubnego grona „zielonych” stolic europejskich. Rzeczywiście, liczba parków, skwerów i rezerwatów przyrody na terenie miasta, nie wspominając już o imponującej Puszczy Kampinoskiej rozciągającej się tuż przy granicach aglomeracji, robi wrażenie i stanowi unikat w skali Europy. Czy rzeczywiście więc warto zaprzepaszczać ciężką pracę ekologów, architektów i społeczników, a także narażać zdrowie tysięcy mieszkańców wielkiego miasta na uszczerbek ze względu na ‘’widzi mi się’’ wojska, które akurat na terenie Lasu Kabackiego postanowiło wybudować gigantyczny parking?

   O tym, że na terenie Lasu Kabackiego funkcjonuje jednostka wojskowa, opinia publiczna dowiedziała się dopiero w 1996 r. Do tego czasu niski, otoczony gęstwiną drzew budynek owiany był nimbem tajemniczości. Nawet na współczesnych, elektronicznych mapach, kontury budynku pozostają zamazane. Wojsko też nigdy wcześniej nie manifestowało zbytnio swojej obecności w kompleksie, więc gdy spacerowicze zwrócili uwagę na 264 drzewa oznaczone niezrozumiałymi znakami, początkowo nie skojarzono tego widoku z działalnością wojskowych.

 Niestety, najgorsze podejrzenia szybko potwierdził wiceburmistrz Ursynowa. Wyjawił, że został poinformowany o planie wycinki oznakowanych drzew. Powodem ma być rzekomo pilna potrzeba wybudowania parkingu dla stacjonujących w jednostce osób.

 W dzielnicy (i nie tylko) zawrzało. Nie jest przecież tajemnicą, że dużych rozmiarów, atrakcyjny kompleks Lasu Kabackiego stanowi główne miejsce rekreacji i wypoczynku mieszkańców południowej Warszawy, a także okolicznych miejscowości. Nikt, posiadający chociaż odrobinę wiedzy psychologicznej, empatii i wyobraźni nie zaprzeczy, iż taki obszar jest szczególnie cenny zwłaszcza dla mieszkańców bloków, na co dzień pozbawionych własnego ogródka i kawałka ziemi. Kontakt z przyrodą od tysiącleci przynosi człowiekowi odprężenie, uspokojenie oraz ulgę w codziennych kłopotach i dolegliwościach fizycznych. Oferuje także możliwość uprawiania sportu lub przechadzki z dzieckiem czy pupilem.

  Reasumując, o zaletach zieleni w mieście można by napisać całą epopeję. Najważniejszą z nich, także z punktu widzenia gospodarki energetycznej, jest wpływ na redukcję zanieczyszczenia powietrza. Jak pokazują statystyki, dopuszczalny poziom trujących emisji potrafi być tutaj przekroczony nawet przez okres 1/3 roku. Pod tym względem więc niestety Warszawa nie ma się czym pochwalić, gdyż należy do bardzo zanieczyszczonych miast. Tym pilniejsza wydaje się więc potrzeba bezwzględnej walki z zabójczym zjawiskiem wszelkimi dostępnymi metodami.

  Pozostaje także pytanie: skoro przez dziesięciolecia jednostka wojskowa istniała w Lesie Kabackim i „dawała sobie radę” bez dodatkowego parkingu, to dlaczego taki korzystny stan rzeczy nie może się utrzymać? Zwróćmy też uwagę na główny cel, dla którego u zarania dziejów powołano do istnienia instytucję wojska. Jest nim, ponad wszelką wątpliwość, obowiązek obrony kraju i jego obywateli w razie napaści z zewnątrz. Szczęśliwie, aktualnie taka sytuacja nie ma miejsca i na razie nam ona w wyraźny sposób nie zagraża. Nie znaczy to jednak, że w czasach pokoju wojsko nie ma do spełnienia żadnej misji. Ostatecznie jest to przecież nie tylko forma zawodu, ale też szczególne powołanie. Zwłaszcza do opieki i ochrony słabszych, dbania o harmonię i spokój wewnętrzny kraju oraz godne go reprezentowanie.

   W mojej ocenie, do kategorii tego pierwszego zadania należy  troska o środowisko, w jakim mogą żyć i wychowywać swoje dzieci obywatele. Do „słabszych” zaliczają się też niewątpliwie wszystkie zwierzęta, które poprzez wycinkę drzew zostaną pozbawione domów i przez to prawdopodobnie skazane na zagładę. Bulwersuje fakt, że decyzja o wycince drzew została podjęta bez przeprowadzenia szeroko zakrojonych, społecznych konsultacji. Oczywistym się wydaje, że okoliczni mieszkańcy, utrzymujący z własnych podatków teren rezerwatu oraz często emocjonalnie traktujący go jak własną, „małą ojczyznę”, powinni mieć prawo wyrażenia i zajęcia stanowisko w tak kluczowej sprawie.

   I wreszcie: czy swoistym „frontem walki” nie jest w obecnych czasach coraz większa degradacja środowiska i klimatu? Być może problemy te nie są równie niebezpieczne, widowiskowe i oczywiste jak militarna inwazja obcego państwa, ale nie oznacza to, że ich dotkliwe konsekwencje mogą być przez wojsko ignorowane. Wojsko jest instytucją, która bezwarunkowo powinna cieszyć się powszechnym zaufaniem publicznym obywateli, postrzegających w nim gwarancję opieki i wsparcia w kryzysowych sytuacjach. A o takie zaufanie (nie mówiąc już o zwykłym szacunku) trudno, gdy wojsko za ich plecami odbiera im kawałek zielonego świata.

  Irytację mieszkańców budzi dodatkowo brak klarownego uzasadnienia kontrowersyjnej decyzji. Na wszelkie pytania o rzeczywistą ilość potrzebnych miejsc parkingowych oraz osób stacjonujących w jednostce, jej przedstawiciele odmawiają odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą wojskową. O ile jednak zasada tajemnicy wojskowej, choć może nie do końca zrozumiała dla współczesnych ludzi w obliczu braku konfliktu zbrojnego, ma prawo być  utrzymana  również i w takich okolicznościach, to z pewnością nie sprzyja prowadzeniu konstruktywnego dialogu.

  Zdesperowani warszawiacy uciekają się do złośliwości. Pojawiły się już sugestie, żeby żołnierze, jako mężczyźni od których wymaga się pełnej tężyzny fizycznej, dojeżdżali do jednostki rowerami. I chociaż sam pomysł może nie jest do końca absurdalny (przecież Las Kabacki to jeden z ulubionych terenów aktywności cyklistów), to raczej nie sprzyja utrzymaniu powagi wojska.

   Politycy, których sercu bliskie są sprawy ekologii, zareagowali. Robert Biedroń wysłał już list protestacyjny do szefa Stołecznego Zarządu Infrastruktury. Przytoczył w nim wszystkie argumenty w obronie ukochanej przez warszawiaków zieleni. Najsilniejsze z nich są natury prawnej.

  Przede wszystkim należy pamiętać, iż Las Kabacki to rezerwat przyrody. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody z 2004 r., definiującą rezerwaty przyrody jako „obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym, ekosystemy, ostoje i siedliska przyrodnicze, a także siedliska roślin, siedliska zwierząt i siedliska grzybów oraz twory i składniki przyrody nieożywionej, wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, kulturowymi lub walorami krajobrazowymi’’, wycinka jakichkolwiek drzew w takich miejscach jest dozwolona jedynie wówczas, gdy stwarzają one zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego. Czy brak rozległego, betonowego parkingu w środku lasu, i przy uwzględnieniu istnienia takiego obiektu w odległości zaledwie 10-15 minut pieszej drogi od ośrodka wojskowego, stanowi takie zagrożenie? Odpowiedź nasuwa się sama.



Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę