Historia

Gwiezdne wojny nad Norymbergą

Wiosenny świt przyniósł widok powietrznego starcia nad średniowieczną Norymbergą. Mieszkańcy byli przerażeni. Było to boże przesłanie, a może kosmiczna bitwa, która rozegrała się w pobliżu naszej planety? Nauka potrafi odpowiedzieć dlaczego ludzie widzą UFO i inne znaki na niebie.

 

Tomasz Nowak

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…

- Alarm zbliża się Gwiazda śmierci. Będziemy w polu rażenia za 15 minut. - Mówi syntetyczny głoś w bazie Rebeliantów.

Metalicznie połyskujące myśliwce startują, opuszczają atmosferę planety, wlatują w przestrzeń kosmiczną i kolejno zgłaszają gotowość do akcji. Zbliżają się do gigantycznego obiektu, zawieszonego w czerni kosmosu. Rozpoczyna się bitwa. Próżnię przecinają różnobarwne promienie dział laserowych. Naprzeciw atakującym wyrusza fala niewielkich statków kosmicznych. Ich pancerze mienią się w ogniu eksplozji, od koloru stali przez czerwień, aż do głębokiej czerni. Lecą pierwotnie uporządkowanym trójkątnym szykiem, aby rozsypać i zgubić układ tuż przed starciem. Teraz wszystkie poruszają się swobodnie.  Pojazdy zderzają się, strzelają do siebie, trafione eksplodują i w obłokach dymu spalają w atmosferze planety. Bitwa trwa około godziny. Zwycięscy rebelianci na pokładzie, przypominającego grot oszczepu, gwiezdnego krążownika odlatują budować nowy ład.

Dawno, dawno temu nad niemieckim miastem…

14 kwietnia 1561r., nad Norymbergą wzeszło słońce. Przerażeni mieszkańcy obserwują, rozgrywające na niebie nad ich głowami niezwykłe widowisko. Według, Hansa Glasera, kronikarza tych wydarzeń „Słońce pokazało się i było widoczne z dwoma krwawymi liniami w kształcie ubywającego księżyca, na górze i na dole, połyskując przez słońce, barwiły niebo z każdej strony na kolor krwi i częściowo niebiesko, i w kolorze żelaza, pojawiły się także czarne kule”, napisał Gloser. Inne kule były czerwone i stalowe, przemieszczały się, układały się w pierścienie, tworzyły trójszeregi i kwadraty wokół słońca. Między kulami widać było czerwone krzyże i różnokolorowe promienie w tle. Widoczne były też  duże rury, a w każdej cztery lub więcej kul. Wszystkie te podniebne obiekty zaczęły walczyć ze sobą. Przemieszczały się po niebie, zderzały i spadały na ziemię by zniknąć w „ogromnym dymie”. Wszystko to trwało ponad godzinę, po czym obiekty, jakby wyczerpane, opadły na ziemię i w kłębach pary zniknęły. Na koniec niebo zostało przecięte przez odlatujący nieforemny obiekt, jakby włócznię, z ostrzem skierowanym na zachód. Odwołując się do znaków bożych, ostrzeżeń oraz bożej opatrzności, Hans Gloser zakończył opis. Uzupełnił go drzeworytem pokazującym Norymbergę wraz z podniebną bitwą.

Czy nie przypomina to starcia Rebelii z Imperium? Myśliwce TIE, faktycznie przypominają kule z doczepionymi silnikami; Gwiazda Śmierci, mogłaby przesłonić słońce; Gwiezdne Niszczyciele, dla widza nie znającego uniwersum Gwiezdnych Wojen z całą pewnością, mogą skojarzyć się z grotem oszczepu, promienie to wystrzały z dział laserowych, a opadające na ziemię, w kłębach dymu obiekty to spalające się w atmosferze szczątki myśliwców.

Po obejrzeniu dziesiątek filmów o kosmitach i przeczytaniu setek książek SF taka interpretacja wydaje nam się oczywista, jednak ludzie, którzy nie mieli pojęcia o możliwości latania, jedyny związek musieli upatrywać w gniewie bożym i znakach z nieba.

Religijne niepokoje

Kiedy w 1517 roku niemiecki zakonnik Martin Luter przybijał do drzwi katedry w Wittenberdze 95 tez dotyczących reformacji kościoła, nie spodziewał się, że rozpocznie trwające przez wiele lat niesnaski religijne pomiędzy czeskimi protestantami, a katolickim cesarzem z rodu Habsburgów, które w konsekwencji doprowadzą do wojny trzydziestoletniej i wyludnienia Rzeszy. Kraje europejskie zaczęły przyjmować religię Lutra, począwszy od Państwa Krzyżackiego, które sekularyzowało się i w 1925 przeszło na Luteranizm, przez Szwecję, królestwa Danii i Norwegii, aż po Inflanty. W efekcie Niemcy podzieliły się na część północną – protestancką, pod przywództwem elektorów saskiego i brandenburskiego oraz południową – katolicką, której przewodził cesarz.

Niestety, religie są tworem konserwatywnym i niełatwo poddają się zmianom. Tak było i tym razem. Protestantyzm rozpowszechniał się z trudem. Karol V, cesarz niemiecki i boży pomazaniec, nie mógł pozwolić na szerzenie nauk Lutra. Wojska cesarskie miały za zadanie utopić Luteranów w krwi. Ostatecznie cesarzowi nie udało się ugasić buntu. W 1555r. podpisano pokój w Augsburgu, a Karol V uznał religijny podział Niemiec, zgodnie z zasadą „Czyj kraj, tego religia”. Co oznaczało, że każdy kto ma władzę na danym terenie narzucał poddanym swoją religię. Mimo, że pokój Augsburski ograniczył przemoc, zmiany religii i przeżycia wojenne musiały być dla wielu ludzi traumatycznym przeżyciem. Zapewne to te silne emocje przyniosły zbiorowe wizje i obserwację niewyjaśnionych zdarzeń na niebie. Ponieważ, w innym dokumencie muzealnym, zachowała się notatka Hansa Glasera, mówiącą że „znaki na niebie były w ostatnim czasie znaczące pod względem liczby”, możemy przypuszczać, iż są ze sobą powiązane.

Problem jest w głowie

Fenomen z Norymbergii był zapomniany aż do 1958 roku, kiedy to przypomniał go Carl Gustav Jung w książce „Nowoczesny mit”. Według niego opowieści o powtarzających się znakach na niebie można by traktować jako plotkę, która jednak tym różni się od innych historyjek, że jej treść wyraża się w wizjach. Jung nazywa to zjawisko psychologiczne „pogłoską wizyjną”, a jako przykłady przedstawia wizje krzyżowców w czasie oblężenia Jerozolimy (28 VI 1098r), żołnierzy spod Mons w I wojnie światowej (23-24 lipca 1914), czy tłumów wiernych z Fatimy. Jung nie twierdzi, że zjawisko nie zostało zaobserwowane, tylko, że jego interpretacja jest wadliwa. Podkreśla też, że warunkiem powstania pogłoski wizyjnej są niezwykłe emocje.

Kiedy naoczni świadkowie o uznanej reputacji, głoszą pojawienie się, widzianych na własne oczy, znaków na niebie, tworzą mit przez wielu ludzi uznawany za prawdę. Według Junga, ich wizje rodzą się z lęku, którego przyczyn nie rozumieją i dlatego nie są go świadomi. Stąd wynika XVI wieczna analogia wojenna i interpretacja, że to znaki dane od boga, podczas gdy obecnie odwoływalibyśmy się do skojarzeń technologicznych i wizyty UFO.

Psychiatra, Otto Billing, poszedł dalej, zasugerował, że drzeworyt symbolizuje powszechne zamieszki w Europie z perspektywy historycznej. Według niego Norymberga była zamożnym, półautonomicznym miastem w Świętym Cesarstwie Rzymskim, które podczas Reformacji próbowało zachować neutralność w konfliktach między katolikami, a protestantami. Mimo deklarowanej neutralności miasto było narażone na ataki i oblężenia. Doprowadziło to do wzrostu podatków na odbudowę, budowę fortyfikacji i niepokojów społecznych. To pociągnęło za sobą objawienia, których treść zachowała się w zapiskach. Jeden z nich mówi, o wielu słońcach, które pojawiły się po ataku na miasto w Wielki Piątek 1554r., inny z lipca tegoż roku wspomina rycerzy z ognistymi mieczami walczących na niebie. Billig twierdzi, że podobne objawienia pojawiły się również w czasie wojny trzydziestoletniej i uważa, że wizje te były prawdopodobnie spowodowane cierpieniem i apokaliptycznymi przeżyciami wojennymi. Sugestia Billinga, dotycząca perspektywy historycznej, może mieć jakiś związek z błędami na drzeworycie. Jednym z nich jest brak zamku cesarskiego, który w czasach Glasera był już symbolem Norymbergi.

A może to zwykła fizyka

Zjawisk, podobnych do tego zaobserwowanego nad Norymbergą w 1561 roku, było znacznie więcej i to nawet w czasach nam współczesnych, np. w Lubbock, w Teksasie, w 1989 czy Sanktuarium Matki Cabrini w  Colorado, w 1992. I chociaż wierni interpretują je jako objawienia maryjne, nauka pozostaje wobec nich sceptyczna, tłumacząc je jako zjawiska całkiem naturalne.

Profesor Auguste Meessen z Instytutu Fizyki, Katolickiego Uniwersytetu w Lowanium, ocenia zgłoszone przez pielgrzymów obserwacje, jako złudzenia optyczne, wywołane przez zbyt długie patrzenie w tarczę słoneczną. Twierdzi, że powstałe na siatkówce oka kontrasty,  spowodowane wpatrywaniem się w słońce są prawdopodobnie przyczyną widzenia efektu wirowania i przemieszczania się słońca oraz ciemnych plam interpretowanych jako kule. Meessen konkluduje, że takie wizje powstawały zawsze w wyniku długotrwałego wpatrywania się w słońce.

Niektórzy badacze tego typu zjawisk sugerują jako przyczynę efekt optyczny znany jako słońca poboczne czyli parhelion. Jest to stosunkowo częste zjawisko, polegające na odbiciu światła słońca w kryształkach lodu, zawieszonych w powietrzu, które działają jak pryzmaty. Pojawiają się wówczas obrazy słońca po obu stronach tarczy słonecznej. Jest ono szczególnie dobrze widoczne, gdy słońce znajduje się nisko nad horyzontem. Im słońce wznosi się wyżej, tym większa odległość między odbiciami. Zjawisko najczęściej trwa ponad godzinę. Zwykle widać trzy słońca, ale znane są przypadki gdy odbić jest więcej.

Zapewne nigdy nie uzyskamy pewności co do charakteru zjawisk odnotowanych przez Hansa Glasera. To co zdarzyło się tuż po świcie, 14 kwietnia 1561r., nad Norymbergą, pozostanie w sferze hipotez. Wszystko wskazuje jednak na kombinację czynników, włączając w to zjawiska optyczne, meteorologiczne, anatomiczne, a także stan psychiczny obserwatorów. Nigdy też nie dowiemy się, dlaczego Glaser stworzył ulotkę i drzeworyt, ani czemu nie umieścił na niej zamku? Czy wydrukowanie ulotki było jego inicjatywą własną, a może zlecenie finansowała jakaś instytucja, która chciała za pomocą znaków od boga, uzyskać większą szczodrość mieszkańców?


Przeczytaj też:

Wszechświat czeka wielkie rozdarcie

To jeden z najstraszniejszych scenariuszy końca wszystkiego co znamy. Naukowcy portugalscy obliczyli, że ciemna energia przyspieszająca ekspansję wszechświata rozerwie go za 2,8 mld lat

Bakterie, które tuczą

  Jesz białe pieczywo i tyjesz? Zmieniasz pieczywo na pełnoziarniste, a waga nadal nie spada? Być może powinieneś zrobić badanie kału


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Wydawca: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę