Refleksje o emigracji

Stracone głowy

Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem liczby podanej w jednym z grudniowych wydań tygodnika „Plus Minus”, gdzie w swoim artykule Marek Kozubal przytacza badania profesora Dariusza Stola, w których to pojawia się wprost ta nieprawdopodobna liczba 1,2 miliona wszystkich ludzi, którzy wyjechali z Polski w latach 80. i w zdecydowanej większości nigdy nie wrócili.

Grzegorz Hajdarowicz
Foto: vvaniasantoss/pixabay

Wychowałem się i dorastałem w latach 80. Wokół mnie ludzie emigrowali, sam miałem parę razy taką refleksję, ale do tej pory nie zdawałem sobie sprawy ze skali tego zjawiska. Myślałem, że to było góra paręset tysięcy, ale liczba 1,2 miliona (!) zrobiła na mnie wrażenie. Spójrzmy na to od strony matematycznej: to ok. 3,5 proc. polskiej populacji, ale jak odliczyć ludzi starych (oni raczej nie wyjeżdżali), chorych, w służbach mundurowych PRL i więźniów, to spokojnie będzie to ok. 5 proc. ludności tego kraju. A jaki procent to przedstawiciele z grupy myślących, energicznych, kreatywnych i przedsiębiorczych obywateli? To już na pewno dużo, dużo więcej. Szkoda, bo to w dużej mierze byli i są nadal ludzie wartościowi, których tak teraz brakuje… szczególnie w grupie siwowłosych. Widać to na każdym kroku. Komuniści z zadowoleniem pozbywali się „wrogiego elementu”, bo przecież „ich bzdurne idee” trafiały (i trafiają nadal) przede wszystkim do bezmyślnych, których mózgi słabo pracują, nie licząc paru nawiedzonych profesorów, działaczy i cwaniaków pasożytujących na ciemnocie tłumów. Ciężko pisze się powyższe słowa z tarasu z widokiem na rzekę i stare miasto. Ale nie jest to ani Wisła, ani mój Kraków, tylko piękna, otwarta na ludzi Lizbona, ze swoją lśniącą w słońcu rzeką Tag. Mam takie wrażenie, że jako już dorosły i doświadczony człowiek jestem świadkiem kolejnego polskiego exodusu. Tym razem nie ma problemów z paszportem, z przekraczaniem granic, nie ma problemów z językami. Tym razem Polacy wyjeżdżają powoli, nieprzymuszani przez bezpiekę, ale dlatego, że się duszą. Nie wiem, jaka to skala, zapewne już ktoś robi takie badania. W każdym razie coraz częściej słychać polską mowę na ulicach Lizbony, Berlina, Londynu czy Nowego Jorku. I nie są to tylko turyści. Dlaczego? Czy to z powodu gęstniejącego powietrza w kraju nad Wisłą, gdzie jest religia na maturze, ciemnogród w wielu przekazach i szerzący się jak rak brak tolerancji? Czy może to efekt logicznego myślenia i przekonania, że jeżeli dla polskich polityków 2+2 równa się 4, to znaczy, że za parę lat ten zadłużony po uszy kraj, prowadzony przez ślepców (nieważne, z jakiej partii), musi się rozłożyć na łopatki? Zwłaszcza że kredyty Gierka, które wraz ze stanem wojennym w ramach gospodarki państwowo-socjalistycznej zniszczyły doszczętnie polską gospodarkę lat 80., to niewinne igraszki w kontekście tego, ile teraz się pożycza, dodrukowuje pieniędzy itp. Pełzającą gospodarkę państwowo-socjalistyczną już mamy, no może jeszcze stanu wojennego brakuje, choć w umysłach co poniektórych już jest, na razie ujawniając się tylko w przejęzyczeniach… A może oba te powody? Rządzący zapewne są zadowoleni, że „element antysystemowy” sam emigruje, bo będzie im łatwiej zarządzać i budować wiarę w cuda (chyba zresztą tylko one zostały im jako ostatnia szansa na ratunek). Świat potrzebuje ludzi dynamicznych, kreatywnych i ciekawych. Przygarnie po raz kolejny tę cichą falę emigracji. Po raz kolejny zabraknie tych mądrych głów nad Wisłą. Dziwne, że nikt tego nie zauważa i się tym nie przejmuje, nie bije na alarm. Może ci, co powinni to robić, też już wyjechali? Albo może jeszcze nie wrócili?


Przeczytaj też:

Polwykop

Rząd tak podkręca relacje z Unią, że ta, dbając o jej jedność, o jakiś fundamentalny porządek, nas z tej wspólnoty po prostu wykopie. Jak pijanego klienta, który wszystkich zaczepia i obraża.


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę