Historia

Zmierzch monarchii brytyjskiej

Królowa Elżbieta II jest najdłużej panującą i najbardziej uwielbianą monarchinią w dziejach Anglii i Wielkiej Brytanii. To pewien paradoks historii, ponieważ jej panowanie jest epilogiem brytyjskiego splendoru królewskiego i brytyjskiej mocarstwowości.

 |  Paweł Łepkowski
Foto: Lornaroberts/Dreamstime.com

Ponad 80 proc. Brytyjczyków, pytanych przez różne ośrodki badań społecznych o stosunek do sędziwej monarchini, odpowiada bez wahania, że ją szanuje i że odczuwa z niej dumę. Mimo że królowa zasiada na tronie od 68 lat, to nie znudziła się Brytyjczykom. A przecież za jej panowania świat zmienił się całkowicie – rodziły się nowe pokolenia, zmieniały się mody, upadały imperia, a na ich miejsce powstawały nowe, postęp techniczny nabrał przyspieszenia nieznanego w dziejach, na wszystkich tronach świata zasiedli nowi monarchowie, w tym na Tronie Piotrowym zasiadało sześciu papieży, a w Białym Domu mieszkało 13 prezydentów USA. Mimo tych przeobrażeń ta starsza urocza pani, 94-letnia Elżbieta Aleksandra Maria Windsor, najstarsza głowa państwa na świecie, jest niezmiennie w znakomitej kondycji i zdaje się tryskać zdrowiem. Jak jednak ta ukochana „babcia Brytyjczyków” będzie oceniana w przyszłości? Czego symbolem stanie się druga epoka elżbietańska? Pierwsza epoka elżbietańska bez wątpienia otwierała epokę brytyjskiego ekspansjonizmu. Córka Henryka VIII, królowa Elżbieta I, uczyniła z niewielkiej Anglii hegemona mórz i oceanów. Za panowania tej ostatniej reprezentantki dynastii Tudorów zaściankowa i uboga Anglia przeobraziła się w państwo, które miało jasno wytyczoną wizję podboju świata. Ta zdziwaczała pod koniec życia, chora na neurastenię, nękana żółtaczką i reumatyzmem królowa kontrolowała niemal każdy aspekt rządów w Anglii. Pod względem despotyzmu prześcignęła nawet swojego ojca, mimo że Henryka VIII w żaden sposób nie można nazwać człowiekiem łagodnym, a określenia „potwór” w odniesieniu do jego osoby wcale nie stanowi przesady. Panująca pięć stuleci później Elżbieta II jest przeciwieństwem tamtych Tudorów. Z całą powagą przyjęła za dewizę swojego panowania zasadę, że monarcha panuje, ale nie rządzi. Uważa się za monarchinię konstytucyjną, której rola w strukturze władzy została zredukowana do funkcji reprezentacyjnych. Czy nie ma zatem żadnych prerogatyw, które pozwoliłyby jej sprawować realne rządy nad swoimi poddanymi?


Konstytucja, która jest i jej nie ma

Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej nie posiada jednolitej ustawy zasadniczej. Za prawa konstytucyjne uznaje się zbiór ustaw z różnych epok zebranych i opublikowanych jako „Podstawowe ustawy ustrojowe Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej”. Otwiera je Wielka Karta Wolności z 1297 r., powszechnie znana jako Magna Carta. Tak więc publikacja, którą Brytyjczycy nazywają swoją konstytucją, rozpoczyna się od wiekopomnych słów panującego w Anglii od 6 kwietnia 1199 do 19 października 1216 r. króla Jana bez Ziemi: „Po pierwsze, przyznaliśmy wobec Boga, a poprzez tę naszą kartę potwierdziliśmy, w imieniu naszym i naszych następców po wsze czasy, że kościół Anglii jest wolny, a jego wszystkie prawa i wolności są nienaruszalne. Przyznaliśmy także i daliśmy wszystkim wolnym ludziom naszego królestwa, po wsze czasy w imieniu naszym i naszych następców, te wolności podpisane, aby dysponowali nimi oni i ich następcy wobec nas i naszych następców po wsze czasy”. Tymi oto słowami 31. król Anglii ustanowił także w imieniu swoich następców, że poddani posiadają prawa, a nie tylko obowiązki wobec władcy, o których winni przypominać suwerenowi, kiedy ten przestanie je respektować. Kolejnym aktem prawnym wpisanym do zbioru praw konstytucyjnych Zjednoczonego Królestwa jest przełomowa dla roli monarchii karta Bill of Rights (nazywana także Patronatem Korony) z 1688 r. – ustawa proklamująca prawa i wolności poddanych i ustalająca sukcesję tronu. Także ona w długim wstępie przypomina każdemu kolejnemu władcy, jaka jest jego rola w porządku ustrojowym państwa, tłumacząc, dlaczego król Karol I, choć nigdy formalnie korony nie został pozbawiony, stracił głowę, na której tę koronę nosił. Od tej pory suwerenowi nie wolno samodzielnie zawieszać jakichkolwiek praw lub wprowadzać nowych bez zgody parlamentu. Ustawa z 1688 r. likwidowała też sądy kościelne, zabraniała królowi nakładać podatki bez zgody parlamentu, wprowadzała zasadę, że każdy poddany ma prawo wręczyć królowi petycję, za którą – niezależnie od treści – nie będzie mógł być ukarany. Prawo to zakazywało suwerenowi bez zgody parlamentu tworzyć stałą armię w czasach pokoju, nadawało protestanckim poddanym przywilej noszenia broni, ustanawiało wolność wyborów dla wszystkich stanów, zakazywało nakładania przez urzędy królewskie wygórowanych grzywien i niewspółmiernych do czynu surowych kar, wprowadzało ławy przysięgłych w sądach, zakazywało konfiskaty mienia przed prawomocnym wyrokiem sądu oraz postulowało, aby parlament był znacznie częściej zwoływany, niż to miało miejsce dotychczas. Konkludując: już w 1668 r. dokonano w Anglii pierwszego, niemal republikańskiego przewrotu, mimo że utrzymano instytucję monarchii.


Panuje, ale nie rządzi

12 lat później kolejne prawo redukowało rolę króla w angielskim systemie władzy. Ustawa o następstwie tronu z 1700 r. (Act of Settlement) nosiła dopisek „Ustawa zwiększająca ograniczenia Korony i lepiej zabezpieczająca prawa i wolności poddanych”. To zdanie tłumaczyło wszystko. Po śmierci króla Jakuba I Stuarta parlament ustalił, że następcami tronu imperialnego i tytułów królów Anglii, Francji i Irlandii będą potomkowie księżniczki Zofii Doroty Wittelsbach, wnuczki zmarłego króla Jakuba I Stuarta. Parlament jasno i surowo stawiał ostrzeżenie, że „każdy, kto ma lub może przyjąć, lub odziedziczyć wspomnianą koronę na podstawie niniejszej ustawy, a kto pojedna się z biskupstwem lub Kościołem rzymskim, lub pozostanie we wspólnocie z nim, lub wyznawać będzie religię papistyczną, lub poślubi papistę, podlega takim wyłączeniom zdolności, jakie w takich przypadkach przewiduje, zarządza i ustanawia przytoczona ustawa. Oraz że każdy król i królowa tego królestwa obejmujący imperialną koronę tego królestwa na podstawie niniejszej ustawy złoży przysięgę koronacyjną podczas koronacji zgodnie z ustawą parlamentu (…)”. Ustawa została napisana w tonie nieznoszącym sprzeciwu i jasno wskazującym, kto rządzi w Anglii i Irlandii. Jednak dla zachowania formy poddańczej dopiero na samym końcu dodano łagodzące zdanie: „(…) lordowie duchowni i świeccy oraz lud pospolity pokornie nadal przeto upraszają, aby wszystkie prawa i ustawy tego królestwa służące zabezpieczeniu uznawanej religii oraz praw i wolności jego ludu, oraz wszystkie inne prawa i ustawy tegoż, obowiązujące teraz, zostały zaakceptowane i potwierdzone”. Ustawa o następstwie tronu z 1700 r. oraz Karta Praw z 1688 r. stanowią w zasadzie jedyne przepisy konstytucyjne bezpośrednio odnoszące się do prerogatyw monarchy. Władza królowej Elżbiety II, podobnie jak wszystkich jej poprzedników na tronie angielskim od czasów Jerzego I, jest zatem w pewnym stopniu ograniczona z jej własnego wyboru. W rzeczywistości brytyjski suweren ma olbrzymią władzę, której wcale nie wykorzystuje. Żadne prawo ani żaden człowiek nie może przymusić brytyjskiego monarchy do złożenia podpisu pod ustawą uchwaloną przez parlament. Nie jest to jedynie przysługujące głowie państwa weto, ale ostateczne i niepodlegające żadnej dyskusji ani wyjaśnieniom jednoznaczne odrzucenie ustawy – tylko i wyłącznie na podstawie własnego osądu, z którego władca nikomu tłumaczyć się nie musi. Należy pamiętać, że królowa Elżbieta II jest też zwierzchnikiem brytyjskich sił zbrojnych – piątej potęgi atomowej świata. Monarcha nadal ma prawo mianować czy odwoływać dowódców wojskowych według własnego uznania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by królowa odmówiła mianowania premiera wyznaczonego przez Izbę Gmin lub aby jawnie krytykowała rządzący gabinet. To daje brytyjskiemu władcy ogromny zakres władzy, z którego monarchowie nie korzystają już od kilku pokoleń, głównie ze względu na konwenanse i liczne odwołania do precedensów historycznych, kiedy monarcha ustępował przed wolą parlamentu. W przeciwieństwie do demokracji europejskich to królowa Elżbieta II jest suwerenem, a nie naród. Brytyjczycy, choć cieszą się pełnią wolności i praw obywatelskich, są zawsze jej poddanymi.


Potwór z Westminsteru

Elżbieta II, podobnie jak jej wielka imienniczka Elżbieta I, jest protestantką i głową Kościoła anglikańskiego. Oznacza to, że wszelkie nominacje, święcenia czy zmiany wymagają jej zgody – na takiej samej zasadzie, jak to czyni papież w Kościele katolickim. Historia rozbratu Rzymu i monarchii brytyjskiej rozpoczęła się za panowania króla Henryka VIII. W pierwszych dekadach XVI stulecia reformacja niemiecka pod wodzą Marcina Lutra wymazała na lata prestiż Rzymu jako centrum religijnego chrześcijaństwa. Dzieła zniszczenia autorytetu papieża dopełniły wojska cesarza Niemiec i króla Hiszpanii Karola V. 6 maja 1527 r. zarówno katoliccy, jak i heretyccy żołdacy niemieccy jednakowo rabowali rzymskie kościoły, mordowali księży i gwałcili rzymskie zakonnice. Nigdy jeszcze Wieczne Miasto nie było tak poniżone. Początkowo papież Klemens VII ukrył się w Zamku Świętego Anioła, lecz niecały miesiąc później, 5 czerwca 1527 r., trafił do niewoli. Wydawało się, że to koniec papiestwa i hierarchicznego Kościoła katolickiego. Król Anglii Henryk VIII miał wówczas dopiero 36 lat. Był gorliwym katolikiem i z oburzeniem słuchał o hańbie zadanej Stolicy Piotrowej. Był w wieku, kiedy powoli rezygnował z turniejów i polowań na rzecz poważnej pracy administracyjnej, którą zamierzał odebrać kanclerzowi Wolseyowi. Jako zadeklarowany wróg „luterańskiej herezji” nie zamierzał wcale brać „rozwodu” z Rzymem, tylko z własną, straszą o sześć lat żoną Katarzyną Aragońską, która była wcześniej żoną jego zmarłego brata Artura. Jedyne, o co prosił papieża, to o uznanie – zresztą nie bez rozsądnego uzasadnienia – że małżeństwo ze szwagierką było z formalnego punktu widzenia bezprawne. W rzeczywistości nie chodziło o sprawy formalne, tylko o fakt, że jako kawaler mógł poślubić młodszą o dziesięć lat od niego Annę Boleyn, która – jak miał nadzieję – urodzi mu męskiego potomka. Z Katarzyną Aragońską miał już jednak urodzoną w 1516 r. córkę Marię. Król wiedział, że nigdy wcześniej nie było panującej w Anglii królowej, dlatego błędnie uznał, że Maria nie ma szans na otrzymanie korony. Mylił się: Maria zdobyła koronę i zasiadała na tronie przez pięć lat – od 1553 do 1558 r. Dopiero papieska odmowa uznania rozwodu Henryka VIII z Katarzyną Aragońską uświadomiła królowi, że przyszłość jego królestwa nie jest zależna od jego decyzji, ale od interesów jakiegoś „włoskiego księdza”, który akurat został wyniesiony do godności biskupa Rzymu. Henryk dojrzewał do przekonania, że interesy korony angielskiej nie powinny być podporządkowane woli cesarza czy papieża. Chociaż rozpętał w Anglii terror na niespotykaną dotychczas skalę, zdołał uniezależnić swoje królestwo od woli cudzoziemskich ośrodków. Wiedział, że synod biskupów nie wybierze go głową Kościoła Anglii, ponieważ wiązałoby się to z nieposłuszeństwem wobec następcy św. Piotra. W tym celu konieczna była pomoc parlamentu i uczynienie z tej instytucji jednego z centralnych ośrodków władzy. Ale członkowie parlamentu wiedzieli, że stworzenie Kościoła koronnego będzie się wiązać z koniecznością złamania wszystkich świętych zasad własności. Można sobie jedynie wyobrazić chaos w głowach ludzi widzących, jak szalony król burzy klasztory, odbiera zakonom ich ziemie i nieruchomości, przegania lub aresztuje mnichów, bezcześci świątynie i zakazuje czynności liturgicznych. „Reforma” Henryka VIII podzieliła cały naród. Synowie występowali przeciw ojcom, córki przeciw matkom. Rodziny dzieliły się na nienawidzących się „papistów” i „heretyków”, a wszystko to działo się z woli żądnego władzy absolutnej tyrana, który w miarę wieku wykazywał coraz bardziej zaawansowane przejawy choroby psychicznej. Człowiek, który twierdził, że wyzwolił poddanych spod despotyzmu Rzymu, u zmierzchu swej ziemskiej wędrówki stał się potworem. Niegdyś potężnie zbudowany, charyzmatyczny mężczyzna, dumny potomek Walezjuszy, utalentowany pisarz i kompozytor, przyjaciel Erazma z Rotterdamu i nie najgorszy lekarz samouk, teraz przemienił się w psychopatę. Według różnych szacunków w ciągu 37 lat panowania kazał lub pozwolił zabić między 52 a 72 tys. ludzi, w tym dwie własne żony, ich domniemanych kochanków i swego najbardziej zaufanego doradcę Thomasa Cromwella.


Królowa dziewica

Po śmierci Henryka VIII następowały wyniszczające naród interludia protestanckie i katolickie. Najpierw jego syn Edward VI, zrodzony z małżeństwa z Jane Seymour, przez swoją nadgorliwość zaprzepaścił angielską reformację, podobnie jak później jego przyrodnia siostra Maria, córka Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej, zaszkodziła swoim fanatycznym katolicyzmem kontrreformacji. Po dwojgu rodzeństwa przyrodniego na tronie Albionu zasiadła młoda, 25-letnia kobieta, która miała zmienić nie tylko Anglię, ale też cały świat. Protestantka Elżbieta, córka Henryka VIII i Anny Boleyn, przejęła władzę nad państwem wyniszczonym, biednym i rozbitym w wyniku nieustannych sporów religijnych. A jednak w ciągu 44 lat swojego panowania, mimo licznych zamachów, wiecznych knowań otoczenia, zdrady kolejnej w kolejce do angielskiego tronu Marii królowej Szkocji, ta wielka monarchini zbudowała potężne państwo gotowe dokonać podboju świata. Dzięki niej angielski zaścianek przeobrażał się na oczach świata w imperium oceaniczne. Nawet Filip II, król Hiszpanii – wówczas najpotężniejszego i najbogatszego imperium na świecie – zaczął bać się Anglii. Postrzegał protestancką Anglię jako dzieło diabła rządzone przez przedwcześnie postarzałą, łysiejącą, dziwaczną królową, która odrzuciła jego ofertę ślubu i doprowadziła do ścięcia katolickiej królowej Szkocji Marii Stuart, córki króla Szkocji Jakuba V i jego francuskiej żony Marii de Guise. Czarę goryczy hiszpańskiego króla przelała wiadomość, że ta nosząca upiorny makijaż królowa nakazała Robertowi Dudleyowi wesprzeć finansowo i wojskowo antyhiszpańskie powstanie protestantów w Niderlandach. Rozwścieczony Hiszpan nakazał czynić przygotowania do inwazji na Anglię, o czym przezorna Elżbieta doskonale wiedziała. Wcześniej nakazała bowiem utworzyć siatkę kontrwywiadowczą i wywiadowczą, którą bezpośrednio dowodził pierwszy lord, kanclerz i Wielki Skarbnik William Cecil. Jego szpiedzy stali się archetypem późniejszych agentów służb specjalnych. Wielka Armada hiszpańska wyruszyła 22 lipca 1588 r. poprzez Zatokę Biskajską w kierunku kanału La Manche. Angielska flota nie mogła powstrzymać okrętów wroga, ponieważ nie pozwoliły na to złe warunki pogodowe. Wydawało się, że to koniec Elżbiety i monarchii angielskiej. Niecały miesiąc później, po licznych starciach, okręty hiszpańskie zawróciły w kierunku Półwyspu Iberyjskiego. Wielka Armada straciła 65 okrętów, z których 41 należało do jej głównej siły uderzeniowej. W wyniku walk, głodu, egzekucji i chorób w Anglii i Irlandii zginęło około 20 tys. Hiszpanów. Mówiło się, że każda rodzina w Hiszpanii straciła syna biorącego udział w wyprawie. Po otrzymaniu wieści o klęsce Filip II złożył ślubowanie, że nie zaprzestanie wysiłków, aby usunąć Elżbietę z angielskiego tronu. Jednak klęska Wielkiej Armady otworzyła epokę brytyjskiej supremacji na morzach i oceanach.


Od Elżbiety Wielkiej do Elżbiety Dobrej

Elżbieta I stworzyła model panowania absolutnego, wspartego pomocą licznych doradców królewskich. To za jej panowania szczególne znaczenie, zbliżone do roli rządu, miała Tajna Rada Królewska. Monarchini udowodniła, że kobieta może samodzielnie, bez wsparcia męża, sprawować sprawną kontrolę nad niemal wszystkimi aspektami życia poddanych. Jednak po jej bezdzietnej śmierci, która zakończyła panowanie dynastii Tudorów, powrócił uśpiony spór religijny. Mimo rosnącej potęgi i zdobywania nowych terytoriów królestwo pod rządami Stuartów znowu zaczęły rozszarpywać wojny domowe. Osadzenie na tronie krewnych Stuartów z linii hanowerskiej przyniosło pewne uspokojenie. Patronat Korony z 1688 r. wprowadzał monarchię parlamentarną. I choć Jerzy III próbował odzyskać dawne przywileje królewskie, to jego choroba i utrata 13 amerykańskich prowincji sprawiły, że monarcha wycofał się ze swoich postulatów. Ostatecznie epokę królewskich rządów w Wielkiej Brytanii zakończyła królowa Wiktoria. W ciągu całego bardzo długiego panowania Wiktoria trzymała się własnych zasad postępowania wobec parlamentu i rządu. Zawsze chciała wszystko wiedzieć i natychmiast protestowała, jeżeli nie zgadzała się z jakąś decyzją określonego ministra lub premiera. Jednak kiedy mimo jej sprzeciwu polityk grzecznie upierał się przy swoim wyborze, królowa zawsze ustępowała. Tę cechę przejęła jej praprawnuczka Elżbieta II, która wyniosła apolityczność monarchy do rangi prawdziwej sztuki. Henryk VIII uniezależnił Anglię od Rzymu i Europy kontynentalnej. Jego córka Elżbieta I zainicjowała budowę angielskiej potęgi kolonialnej. Imperium Brytyjskie pod panowaniem dynastii hanowerskiej było przez sto lat jedynym supermocarstwem na świecie. Kiedy koronę nosiła drobna Wiktoria, Imperium Brytyjskie było największą terytorialnie potęgą w dziejach świata. Miało ponad 35 mln km kw. – ośmiokrotnie więcej niż Rzym w czasach swojej największej świetności, ponaddwukrotnie więcej niż obszar, który podbił Aleksander Wielki, i o 7 mln km kw. więcej od imperium Czyngis- -chana. Wiktoria panowała nad jedną czwartą lądów świata, które zamieszkiwało 450 milionów jej poddanych – więcej niż obecna populacja USA czy Unii Europejskiej. Nad tym królestwem nigdy nie zachodziło słońce. Druga epoka elżbietańska zamyka historię brytyjskiej supermocarstwowości. Wraz z jej końcem na zawsze odejdzie barwny ceremoniał, etykieta dworska, brytyjski tradycjonalizm i owo specyficzne poczucie siły Brytyjczyków. Referendum o wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej dowiodło, że głosując za brexitem, nie da się tych wszystkich rzeczy przywrócić. Można tęsknić za polowaniami na lisy, ale nigdy już nie będzie brytyjskiego cesarstwa Indii. W dodatku pełzający kryzys w Wielkiej Brytanii, która znalazła się poza wspólnotą europejską, może spowodować rozpad Zjednoczonego Królestwa. Rodzi się pytanie: czy w przyszłości powstaną osobne państwa: Szkocja, Walia, Irlandia Północna i Anglia? Czy będą republikami, czy może zachowają monarchię parlamentarną, tak jak zachowały na ulicach swoich miast nieużyteczne już czerwone budki telefoniczne i czerwone skrzynki na listy? Dzisiaj są już nikomu niepotrzebne, ale nostalgicznie przypominają dawną chwałę. Podobnie jak monarchia.


Przeczytaj też:

Nowy kosmiczny detektyw

Nowy teleskop już od 2022 roku pomoże naukowcom uporządkować wiedzę o początkach wszechświata i jego ekspansji.

Czy białe dziury tworzą wszechświaty?

Hipotetyczne białe dziury są przeciwieństwem czarnych dziur, choć są z nimi połączone


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę