Prawo wspólnotowe

Ktokolwiek widział, Ktokolwiek wie...

Dawniej plakaty z podobiznami przestępców zdobiły miejskie płoty i mury. Dziś Polska ma prawo domagać się wydania każdego poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania. Czy możemy zatem czuć się bardziej bezpieczni?

Zofia Brzezińska
Foto: Atstock Productions/Adobe stock

  Europejski Nakaz Aresztowania został ustanowiony decyzją ramową Rady z dnia 13 czerwca 2002r. w sprawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i procedury wydawania osób między Państwami Członkowskimi, która w art. 31 nakazywała od 1 stycznia 2004r.  zastąpić przepisy krajowe dotyczące ekstradycji w stosunkach pomiędzy państwami członkowskimi, przepisami tej decyzji.

   Przez lata mechanizm ten pełnił swoją funkcję bez zarzutu, a cel jaki przyświecał jego powołaniu – ochrona najwyższych wartości takich jak życie, zdrowie, bezpieczeństwo i mienie człowieka – był bezdyskusyjnie najwyższym priorytetem, dla którego nie wahano się angażować olbrzymich zasobów finansowych, czasu oraz misternej współpracy służb specjalnych wszystkich europejskich państw. Cień na instytucję ENA rzuciła jednak ostatnio kontrowersyjna decyzja władz holenderskich, które powołując się na  obawę o niezawisłość polskich sądów, odmówiły wydania Polsce jej poszukiwanego obywatela.

   Konflikt polsko-holenderski  doczekał się finału przed TSUE, który 17 grudnia 2020r. wydał wyrok w tej sprawie. Skład orzekający stwierdził mianowicie, że ‘’Informacje świadczące o systemowych lub ogólnych nieprawidłowościach w zakresie niezawisłości władzy sądowniczej w Polsce nie stanowią podstawy do odmowy wykonania przez organy sądowe innych krajów Unii Europejskiej każdego Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez polski sąd’’. Jednocześnie organ zastrzegł, że taka możliwość odmowy powstanie tylko w przypadku, gdy ‘’istnieją poważne i sprawdzone podstawy, aby uznać, że w wypadku przekazania tym organom osoba ta będzie ze względu na te nieprawidłowości narażona na rzeczywiste ryzyko naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego".

  Tym samym Trybunał odrzucił argumenty Holendrów, którzy podnosili kwestię wątpliwości wiążących się z obecnym stanem praworządności w polskim wymiarze sprawiedliwości. Bazując na tej opinii, dwukrotnie sąd rejonowy w Amsterdamie skierował pytania prejudycjalne do TSUE przed wykonaniem ENA. TSUE nie zaprzeczył, że takie nieprawidłowości istnieją. Uznał jednak, że nie muszą one automatycznie przekładać się na wszystkie rozstrzygnięcia tych sądów. W praktyce sprowadza się to do konieczności zastosowania przez państwo zamierzające odmówić wykonania ENA swoistego, dwuetapowego testu. Po pierwsze musi ono upewnić się, czy obawy o niezawisłość sądów w drugim państwie są zasadne, a następnie sprawdzić, czy twierdząca odpowiedź na to pytanie może zagrozić rzetelności procesu konkretnej osoby. Dopiero odpowiedź twierdząca na to drugie pytanie powinna stanowić podstawę odmowy uruchomienia ENA.

   I chociaż obawy Holendrów o niezawisłość polskich sądów może niekoniecznie pozbawione są zasadnej treści merytorycznej, to nie powinny one wpływać na ustabilizowane dotychczas funkcjonowanie ENA. Należy przede wszystkim zaznaczyć, że Europejskie Nakazy Aresztowania wydawane  są najczęściej wobec osób podejrzewanych lub oskarżanych o przestępstwa kryminalne lub wobec osób, które są poszukiwane do odbycia kary pozbawienia wolności. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której jakikolwiek sąd, stojący po jednej lub drugiej stronie politycznej barykady, miałby swój interes w wydawaniu niepraworządnych orzeczeń wobec takich osób. Brakuje zatem podstaw do podważania niezawisłości polskich sędziów przy orzekaniu w tego typu sprawach. I chociaż kompetencje niektórych osób piastujących stanowiska sędziego mogą niekiedy budzić wątpliwości, to warto pamiętać, iż większość prawników pracujących w tym trudnym i odpowiedzialnym zawodzie  poświęca się mu z pełnym zaangażowaniem i orzeka zgodnie z własnym sumieniem oraz w granicach prawa, korzystając z niezawisłości. Doświadczenia pracowników wymiaru sprawiedliwości jasno wskazują, że postępowania dyscyplinarne wszczynane są niezwłocznie wobec sędziów wydających budzące wątpliwości orzeczenia w tzw. sprawach politycznych, podważających prawidłowość powołania KRS, ustanowienia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego lub legalności głosowania w tzw. sali kolumnowej sejmu.

    Uwypuklić należy także niebagatelną rolę adwokatów reprezentujących osoby poszukiwane Europejskim Nakazem Aresztowania. Sumiennie dbają oni o to, aby wszystkie argumenty przemawiające przeciwko uwzględnieniu ENA oraz wskazujące na wątpliwości co do rzetelności postępowania karnego w Polsce, w szczególności wpływu władzy publicznej na rozstrzygnięcie konkretnej sprawy, przedstawić państwu wykonującemu ENA. Tylko w takich bowiem przypadkach odmowa wykonania ENA jest jedyną słuszną decyzją.

   Orzeczenie TSUE wydaje się być zatem oparte na mocnych, logicznych i zbudowanych na bazie argumentów obu stron podstawach. Organ w żadnym stopniu nie zbagatelizował sygnałów o niepokojącej sytuacji sądownictwa w Polsce ani też nie zaprzeczył, że takie zjawisko ma niestety miejsce. Podkreślił jedynie, że o ile polityczne spory mogą ciągnąć się latami, to dla dobra wszystkich obywateli wymiar sprawiedliwości musi działać nieprzerwanie, sprawnie i wbrew wszelkim toczącym się w tym samym czasie konfliktom. Szczególnie ważne jest przecież ‘’eliminowanie’’ jednostek społecznie szkodliwych poprzez skuteczne ich karanie oraz izolowanie od potencjalnych ofiar.

   Czy jednak kryteria przyjęte przez europejski wymiar sprawiedliwości w pełni zaspokajają potrzeby unormowania kwestii ENA? Podczas debaty, jaka towarzyszyła polsko-holenderskiemu procesowi, proponowano też m.in. uzależnienie wszczęcia procedury ekstradycji od ciężaru gatunkowego zarzucanego przestępstwa. Sugerowano, aby kryteria promowane przez TSUE uwzględniać jedynie w kontekście ludzi oskarżanych o stosunkowo ‘’lekkie’’ przewinienia, np. drobnych kieszonkowców. Wobec osób podejrzanych o najcięższe zbrodnie, ENA miałoby działać bez względu na jakiekolwiek okoliczności zewnętrzne.

   Jakkolwiek kusząca dla osób domagających się natychmiastowej sprawiedliwości taka propozycja może się wydawać, należy w tym przypadku bezwzględnie odsunąć emocje na bok i trzymać się twardo litery prawa. Jedną z fundamentalnych, konstytucyjnych zasad państwa prawa jest przyznanie każdemu obywatelowi prawa do uczciwego i w pełni podporządkowanego jedynie ustawowym przepisom procesu. Argument o kierowaniu się wagą zarzutów został więc słusznie porzucony i tylko pozostaje mieć nadzieję, że odmowa wykonania ENA nie stanie się nigdy przyczyną bezkarności jakiegokolwiek zbrodniarza.

   Przedmiotowa historia nasuwa jeszcze inną, gorzką refleksję. Czy skoro jedno z państw Wspólnoty wzbrania się przed wydaniem drugiemu jego obywatela, twierdząc iż może mu się stać krzywda we własnym kraju, to jak to świadczy o wzajemnym zaufaniu członków europejskiej rodziny? Przecież zaufanie jest podstawą każdego związku, a co dopiero unikatowego w dziejach ludzkości, ekonomiczno-społeczno-politycznego ‘’związku’’ 27 państw kontynentu mającego ambicję stanowić wzorzec dla całego świata. Brak zaufania w na pozór drobnych (z punktu widzenia społeczności) sprawach dotyczących pojedynczego człowieka, może błyskawicznie przekształcić się w brak zaufania na szerokich płaszczyznach współpracy gospodarczej, politycznej i kulturowej. Nietrudno przewidzieć, iż w takiej atmosferze doszłoby do znacznego zahamowania rozwoju całej organizacji.

   Ziszczenia się takiego scenariusza nie życzy sobie chyba żadne państwo unijne. Każdy członek Unii wnosi przecież indywidualny i jedyny w swoim rodzaju wkład w funkcjonowanie tego wszechstronnego organizmu, mającego zapewnić powszechny pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt. O ile więc na zaufanie w związku powinniśmy pracować wspólnie z najbliższą osobą, tak o zaufanie we Wspólnocie musimy dbać całymi narodami – wszyscy razem i każdy, polityk oraz szary obywatel, z osobna.  właściwych regulacji prawnych.



Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę