Środowisko

Zieloni wrogowie Europy

W Komisji Europejskiej mamy chyba grupę dobrze zakamuflowanych wrogów Europy udających jaśnie oświeconych „euroentuzjastów” i „liberałów”. Ta instytucja niedawno bowiem wypuściła plan „Fit for 55” przewidujący zdemolowanie gospodarki UE oraz spauperyzowanie jej mieszkańców.

 |  Hubert Kozieł
Foto: kilhan/Adobe stock

Plan, do którego autorstwa poczuwa się holenderski socjalista, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans przewiduje rozszerzenie unijnego systemu handlu emisjami CO2 z energetyki na transport i budownictwo. System ten w energetyce sprawdzał się jak dotąd fatalnie. Ceny uprawnień do emisji gwałtownie rosły w ostatnich latach, co przekładało się na wzrost cen prądu i uderzało w konkurencyjność gospodarek wielu państw UE. Timmermans chce jednak ten patologiczny system rozszerzyć na inne branże. Nie ukrywa przy tym, że dąży przede wszystkim do zmian nawyków konsumenckich Europejczyków. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że objęcie transportu emisyjną spekulacją będzie kolejnym czynnikiem podsycającym inflację. Wzrosną ceny dostaw niemal wszystkiego a bilety lotnicze mogą osiągać ceny zaporowe. Ci którzy wykorzystują samochody do weekendowych wypadów za miasto lub by dojechać do pracy, będą zmuszenie płacić więcej za paliwo. Posiadanie samochodów spalinowych ma stać się de facto nieopłacalne. Mieszkańców domów, które są za mało „ekologiczne” czeka wzrost opłat. Timmermans uspokaja jednak, że będzie jakiś fundusz wyrównawczy dla biedniejszych państw, a poza tym, te wyrzeczenia są po to, by nie doszło do apokaliptycznej katastrofy klimatycznej. Mniejsza z tym, że państwa UE przez ostatnie 30 lat mocno już obcięły swoje emisje gazów cieplarnianych i dalsze ich cięcie ma mały sens, jeśli nie będzie mu towarzyszyć równie silne ograniczenie emisji przez Chiny. Komisja Europejska przekonuje, że musimy ponieść jeszcze większą ofiarę. To znaczy wyrzeczenia mają objąć zwykłych Europejczyków – bo Timmermans i inne pasożyty będą w tym czasie latać służbowymi odrzutowcami, jeździć w paliwochłonnych limuzynach i mieszkać w wielkich rezydencjach pożerających masę prądu. Oni nie muszą się martwić o koszty życia codziennego. Mają przecież bardzo wysokie wynagrodzenia, emerytury na niezwykle preferencyjnych warunkach, nie płacą żadnych podatków ani ceł. Równolegle do ogłoszenia planu „Fit for 55” przyklepali sobie podwyżkę funduszów na przeloty odrzutowcami. Oni nie muszą „dbać o naszą planetę” za pomocą wyrzeczeń. Oni „dbają” o nią zmuszając innych do obniżenia standardu życia.

Symptomatyczne jest to, że ci biurokraci próbują „ratować Ziemię” w najgłupszy możliwy sposób: zmieniając Europę w Trzeci Świat. Jakoś nie przychodzi im na myśl, że obecne problemy związane z tzw. globalnym ociepleniem, smogiem itp. mogą zostać w bliskiej – lub nieco dalszej – przyszłości rozwiązane za pomocą postępu technologicznego. Zaawansowana, „kosmiczna” fizyka prowadząca do odkrycia nowych źródeł energii (miniaturowe reaktory nuklearne? „teslowskie” generatory energii?), które odeślą do lamusa ropę, gaz, węgiel, turbiny wiatrowe i panele słoneczne. Zamiast wspierać mało ekologiczne projekty, takie jak betonowanie rynków polskich miasteczek, UE mogłaby przyznawać więcej pieniędzy na badania nad awangardowymi technologiami energetycznymi. Więcej by tutaj zdziałała niż zmuszając zwykłych Europejczyków, by rezygnowali z samochodów, mięsa i zagranicznych wakacji.



Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Edytor: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę