Mów do mnie marzeniami

Włóczęga

szlajasz się tylko, szlajasz, nic się w ogóle nie poprawiasz… włóczysz się w dzień i w nocy. ty żyjesz? nie śpisz? rozgorączkowane godziny mijają cię, a ty mówisz i powtarzasz, że czas to iluzja, ze świętym spokojem ignorując wszechstronnie naglący pośpiech... ile ty masz lat? jak się nazywasz? jak wyglądasz? z życiem pogrywasz?

Gaja Hajdarowicz

chaos jest ciekawszy, twierdzisz. piękniejszy, bujniejszy. świat ulicy lepszy niż cichych domów, śpiących, tych, które się budzą we właściwych godzinach, wczesnych lecz nie nazbyt wczesnych. w których budziki dzwonią o tej samej porze, w których trzy posiłki dziennie je się zawsze w tym samym momencie, tych, w których ludzie rutynowo mówią, monotonnie żyją i cicho umierają, a dzień zlewa się z dniem. coś w swoich pracach osiągają, dostają oceny, awanse, numery. żyją matematycznie, ale ładnie, na ładnych wzorach, na ładnych urlopach, na ładnych kanapach, przed ładnymi telewizorami, oglądając świat zza bezpiecznych okien. czasem mają czyste wnętrza, czasem zakurzone. czasem zbryzgane krwią i brudem, który zalęga się i zlepia w zakurzonych kątach, pod łóżkiem, pod ubraniem, schowany jednak, niewidoczny brud, niewidzialny, niemy. ty mówisz, że chcesz żyć krwiście. rozrywać sobie serce tylko po to, żeby coś zyskało znaczenie; wyginać kark, do góry nogami widzieć świat. dyszeć i drżeć z emocji, kiedy od wewnątrz cię rozpierdala, a nadmiar wrażeń obezwładnia, kładzie na trawie i rozbiera, i z twoich płuc krzyk wydziera, chcesz być słuchany pod gwiazdami, słyszany pod promieniami, w miastach i na pustkowiach, karmiąc się przejmującymi wrażeniami.

 

** fragment pochodzi z mojej autorskiej poezjopowieści, pt. “Mów Do Mnie Marzeniami”. Opowiada o intymności najsilniejszych ludzkich uczuć, tych towarzyszących młodości, takich jak pierwsza miłość. Jest o toksycznej relacji, która przeradza się w zagubienie, z którego później stacza się w coraz to cięższy do zniesienia ból wymieszany ze strachem. Historia owija się wokół dwójki ludzi która tak naprawdę może być każdym kto kiedykolwiek był zakochany, zraniony, zagubiony, próbował się odnaleźć lub naprawić coś już straconego. Są zamknięci w ścianach przesyconego toksycznym dymem pokoju, w uchwycie szybkiego, szarego miasta, splątani w społeczeństwie które zaczyna ich przerażać, przytłaczając na każdym kroku szumem, nieprzyjaznymi ludźmi czy krzykliwymi dźwiękami pośpiechu samochodów. Żyją w pętli nieszczęścia i uzależnienia od siebie nawzajem, nie do końca wiedząc dlaczego, ograniczeni zarówno światem, jak i umysłem. W końcu główna bohaterka wychodzi z mieszkania, zostawiając za sobą niebieskie drzwi, na podróż w poszukiwaniu swojego szczęścia, wolności. On zostaje. Wsiada do jakiegokolwiek pociągu, który pomoże jej uciec. Jej umysł zaciera granicę pomiędzy rzeczywistością a iluzją, wyobrażeniem, co tworzy nieoczywisty, psychodeliczny świat, przefiltrowany przez percepcję jej odczuć. Dalej opowieść przeplata wydarzenia z tej podróży, powolne zatracanie się chłopaka który zamyka się w mieszkaniu oraz Historie Pomylonego Umysłu, opowiadające o pijanych marynarzach i astronaucie zamkniętym w więzieniu, będące metaforą ich podświadomości. 


Przeczytaj też:

Co cię wkurwia w Polsce?

Gdzieś na jednym z kontynentów ziemi, pomiędzy morzem a górami, porośnięta polami, lasami, wioskami i blokami betonu, istnieje sobie taka kraina, zwana Polską. Ot, taki spory kawałek ziemi, jedna z działek otoczonych płotem, jeden z obszarów porozdzielanych cienkimi liniami na kartkach map. Nic t...

Wolność i miłość

Ludzie dążą do miłości. W ten czy w inny sposób, myślę, że każdy chce kochać. Stanowi to jakiś korzeń naszego społeczeństwa, jakąś pierwotną potrzebę, do której wszyscy obsesyjnie dążymy, której szukamy, pragnąc stać się wyjątkowi.

I co z tą wolnością?

Ktoś kiedyś powiedział, że jedyne co może okazać się ważniejsze od miłości, to wolność. Niektórzy oddadzą jedno na rzecz drugiego, inni będą nieudolnie balansować pomiędzy, a jeszcze inni znajdą się w świecie w którym wolność i miłość stają się harmonijną, nierozłączną jednością.

Klaustrofobia czasu

Budzę się rano, zdenerwowana. Znowu zaspałam. Przeklinam się w głowie, w amoku wstaje i znowu się boję. Ciało i mózg przepełnia mi rozdygotanie, czuję się do niczego, czuję się marnie.

TVP i opowiadanie o Lisie Jonaszu.

Jonasz siedział w czarnych okularach na skórzanym fotelu, wypełnionym kurzymi piórami. Uszy miał poszarpane, a pożółkłe kły obnażały się gdy mówił, zalatując próchnicą. Lisi ogon zwisał do zimnej posadzki. Tylne łapy wyciągnięte miał na blat przed sobą. Wpatrywała się w niego horda ptasich gał.

Inność

jak idiota pośród idiotów lunatyk z niewidzącymi oczyma nie mogąc przebudzić się z transu człowiek w kształt się rozmywa   wyobrażam sobie, że dzisiaj rano spotkam najpiękniejszą szarość pod słońcem potem wychodzę  ulica śmierdzi smogiem klaksofon zagłusza poranne światło co zrobić żeby...


Redaktor naczelny: Paweł Łepkowski | Wydawca: Marta Narocka-Harasz  

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Stale współpracują: Zofia Brzezińska, Robert Cheda, Jacek Cieślak, Zuzanna Dąbrowska, Gaja Hajdarowicz, Grzegorz Hajdarowicz, Mariusz Janik, Krzysztof Kowalski, Hubert Kozieł, Marek Kutarba, Tomasz Nowak, Joanna Matusik, Justyna Olszewska, Marcin Piasecki, Paweł Rochowicz.

©
Wróć na górę